Drukuj
Kategoria: Bezpieczeństwo w żeglarstwie
Odsłony: 136

autor: Zbigniew Kurowicki

za: Żagle.se.pl

Apteczka na jachcie śródlądowym jest zaopatrzona zupełnie inaczej niż na jachcie dalekomorskim. Wiadomo – do lekarza jest niedaleko!

Ale, w co powinna być zaopatrzona i gdzie umieszczona? Bo że musi być, to nie ulega dyskusji!

Pomoc po wezwaniu ratowników powinna dotrzeć nie dłużej niż w ciągu kwadransa. Tak przynajmniej jest na Wielkich Jeziorach Mazurskich. Czasy, kiedy, uwieńczone powodzeniem, wezwanie fachowej pomocy w nagłym wypadku było nadludzkim wyczynem, a czas oczekiwania na ratunek liczyło się w godzinach, odeszły w niepamięć.

Dziś mamy telefony komórkowe i duże pokrycie zasięgiem stacji przekaźnikowych. Mamy GPS-y, które bezbłędnie informują o naszej lokalizacji. Potrzeba byłoby ogromnie niefortunnego zbiegu okoliczności (lub dużej niefrasobliwości), aby podczas żeglugi śródlądowej nie było możliwe skorzystanie z szybkiej pomocy  z zewnątrz. Ta korzystna dla nas rzeczywistość powinna określać to, co zabieramy    w rejs w naszej jachtowej apteczce. Nie musimy już mieć ze sobą wszystkiego tego, co zabieramy ze sobą, wybierając się na morską wyprawę czy na kompletne odludzie.

Co zabrać?

- leki – tylko te, których działanie znamy!

– o aktualnym terminie przydatności do użycia, w ilości potrzebnej na krótki czas stosowania. Weźmy te pierwszej potrzeby i te, które, na co dzień zażywamy. Te, które można podać później – w razie potrzeby – dokupimy lub zostaną nam zaaplikowane przez służby medyczne. Najważniejsze są te ratujące życie: antyalergiczne, antygorączkowe i przeciwbólowe, zmniejszające objawy chorobowe czekającego na pomoc

-  jałowe materiały opatrunkowe i opaski podtrzymujące – wybierzmy te najlepsze i opakowane hermetycznie. Lepiej wziąć wiele małych opakowań niż jedno zbiorcze,

- hydrożele na oparzenia (różnej wielkości opakowania). Zawierają one substytut soli fizjologicznej w postaci jałowego żelu, do użycia bezpośrednio na miejsce poparzone,

- szynę „samsplint” w najdłuższej wersji.

W przypadku obrażeń kostnych lub stawowych dobrze mieć ją ze sobą. Jeśli potrzeba ustabilizować śródręcze czy staw skokowy, możemy złożyć ją na pół, do usztywnienia palca natomiast można uciąć odpowiedni kawałek nożyczkami. Każdorazowo po wymodelowaniu szyny w odpowiedni kształt i przybandażowaniu jej uzyskujemy porządną stabilizację stawu czy kończyny.

Jeśli się już coś stanie...

Opatrywanie ran i postępowanie w typowych stanach chorobowych jest dość łatwe do przewidzenia, a więc i przygotowania się. Kłopot mamy w sytuacjach nietypowych, mało przewidywalnych. Tu nasza wiedza i wyposażenie mogą okazać się skąpe. Przygotujmy się, więc skrupulatnie do dwu zadań, które są podstawowymi w sytuacjach zagrożenia życia:

- wezwania pomocy,

- podtrzymania podstawowych parametrów życiowych.

Jeśli mamy zabezpieczony przed wodą i naładowany telefon, to bardzo prawdopodobne, że uda się nam szybko wezwać pomoc. Jeśli potrafimy opisowo lub współrzędnymi określić nasze położenie, to pierwsze zadanie jest wykonane.

Podtrzymanie podstawowych parametrów życiowych wymaga od nas wiedzy o reanimacji i praktycznych umiejętności, a dopiero potem podania leków z apteczki. Jesteśmy w stanie podtrzymywać oddech i krążenie bez żadnego sprzętu, a skoro to potrafimy, można sobie rzecz ułatwić, warto też zabezpieczyć się przed ewentualnym zarażeniem przez ratowanego. W tym celu do podtrzymania oddechu, czyli do sztucznej wentylacji powinniśmy dysponować:

- do udrożnienia dróg oddechowych – rurki ustno-gardłowe,

- do wentylacji chusty separacyjnej/maski do oddechu usta – usta.

Ewentualnie warto mieć worek samo rozprężny – do ręcznej wentylacji wymuszonej. Ale takie wyposażenie ma sens tylko wtedy, gdy mamy praktykę i wiemy, jak się tym posłużyć.

Do podtrzymania krążenia, czyli do ręcznego masażu serca, nie potrzebujemy żadnych dodatków. Jeśli wyposażenie apteczki miałoby być dla nas przeszkodą w natychmiastowym podjęciu czynności ratowniczych, lepiej go nie mieć i działać, posługując się po prostu rękami i ustami. Żeglarz ma moralny obowiązek znać procedury pierwszej pomocy i w sytuacji zagrożenia nie bać się ich zastosować!

Przed wyjściem na wodę

Zalecam każdorazowy przegląd wyposażenia sprzętu w apteczce pierwszej pomocy na swojej jednostce przed wypłynięciem. Usunięcie przeterminowanych leków, tak naprawdę nieużytecznych „przydasiów” oraz elementów nieznanego nam przeznaczenia i działania.

Poza tym armator zawsze musi pamiętać, by nie chować apteczki w najgłębszym zakamarku swojej jednostki! Powinna znajdować się tam, gdzie jest łatwo widoczna nie tylko dla znającego wyposażenie jachtu właściciela – wszak bywa, że jest potrzebna natychmiast! Skaleczoną rękę trzeba szybko przemyć i opatrzyć, by nie narażać poszkodowanego na jeszcze większy szok, zakrwawiając przy tym całą łódkę w poszukiwaniu apteczki, która gdzieś tu przecież była... Tak sytuacja nie ma prawa się zdarzyć.

Apteczka jachtowa powinna być:

– wodoszczelna,

– tylko jedna na pokładzie,

– zawsze łatwo dostępna,

– kompletna, tzn. w pełni wyposażona w potrzebne środki i leki,

– kompaktowa, czyli o zwartej budowie.

Pamiętajmy, kompletując apteczkę jachtową lub kupując ją np. w aptece, aby spełniała ona wszystkie wymienione powyżej cechy. Na naszym rynku można już zakupić gotowy zestaw nadający się doskonale do zabrania na pokład.