Reklama
Jubileusz CTW PTTK PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 20 czerwca 2017 14:12

Centrum Turystyki Wodnej PTTK w czerwcu obchodzi jubileusz 10-lecia istnienia. To ważna data dla wodniaków skupionych w naszej organizacji, pokazuje bowiem, że decyzja Zarządu Głównego sprzed lat o powołaniu tego podmiotu była dalekowzroczna i słuszna.

Przez dekadę CTW pokazało, że nie jest bytem malowanym, ale wychodzi naprzeciw realnym potrzebom środowiska. To właśnie Centrum jest koordynatorem projektu Nagrody Przyjaznego Brzegu, która istnieje od 2004 roku i cieszy się niezwykle wysokim prestiżem. Corocznie nagradzane są inwestycje służące poprawie infrastruktury wodnej, projekty służące wodniakom, a także ludzie stojący za inicjatywami wzbogacającymi Polskę Wodną. Przez trzynaście lat istnienia nagrody uhonorowano nią kilkadziesiąt osób oraz podmiotów gospodarczych w postaci włodarzy miast, gmin, fundacji i stowarzyszeń przyczyniających się do rozwoju turystyki wodnej. Centrum corocznie zbiera zgłoszenia konkursowe, koordynuje pracę jurorów, zabiega o patronaty, a także przygotowuje całą logistykę skomplikowanego przedsięwzięcia jakim jest gala wręczenia nagród.

Kolejnym ważnym przedsięwzięciem realizowanym przez CTW jest doroczna akcja „Bezpieczna Woda”, czyli szkolenia w zakresie udzielania pierwszej pomocy, realizowana przy dofinansowaniu Ministerstwa Sportu i Turystyki. Dzięki niej co roku przed wakacjami przeszkolonych zostaje ponad tysiąc uczniów szkół podstawowych z całej Polski. To oznacza, że kilka tysięcy młodych ludzi jest nie tylko bezpieczniejszych podczas wypoczynku nad wodą, ale w razie niebezpieczeństwa może także pospieszyć z pomocą innym. Ważnym aspektem tego programu jest skupienie się na szkołach w małych ośrodkach, często wsiach regionów uboższych, co powoduje, że akcja CTW dociera do szkół i uczniów często pomijanych w różnorodnych kampaniach społecznych. Przez kilka lat realizacji tego projektu widocznym, stało się zaangażowanie dyrekcji szkół, w których odbywają się szkolenia, ale także ogromne zapotrzebowanie społeczne lokalnych środowisk. Działania związane z akcją „Bezpieczna Woda” wspomagane są przez przedstawicieli Centrum także poprzez tworzenie materiałów informacyjnych adresowanych do uczestników projektu. Foliowana broszura poświęcona bezpiecznym zachowaniom wydawana corocznie staje sią atrakcyjnym upominkiem dla każdego ucznia, który przechodzi szkolenie i stwarza okazję do utrwalenia wiadomości i umiejętności nabytych podczas kursu.

Podsumowując 10-lecie działalności CTW nie sposób pominąć dorocznych rejsów po różnorodnych akwenach. To ważna inicjatywa z uwagi na promocję żeglarstwa oraz integrację żeglarzy spod bandery PTTK. W ostatnich latach były to ogólnopolskie wyprawy Wisłą, Odrą, rzekami i kanałami Niemiec, Francji i Szwajcarii, a także rejsy po wodach Obwodu Kaliningradzkiego oraz Brandenburgii i Meklemburgii.

Na szczególne podkreślenie zasługuje rejs z 2011 roku, kiedy to kilka jachtów pożeglowało Dnieprem od Sławatycz koło Czarnobyla do Chersonia w hołdzie generałowi Mariuszowi Zaruskiemu, wyprawie przygotowanej z okazji 70-lecia śmierci Wielkiego Polaka. Rejsy te to nie tylko żeglowanie, ale także promocja polskich szlaków wodnych, spotkania z władzami miast i gmin na szlaku, wymiana doświadczeń z lokalnymi żeglarzami i środowiskami wodniackimi. Świetnie przygotowane i zorganizowane wyprawy w ostatnich latach były aż 7-krotnie nagrodzone Nagrodą Śródlądowy Rejs Roku „Błękitny Spinaker” wręczaną dorocznie przez Polski Związek Żeglarski. Warte podkreślenia jest, że Centrum zbierało nagrody nie tylko w kategorii Rejs, także Impreza Roku.

Kolejnym aspektem działalności CTW jest akcja promocji szlaków wodnych w Polsce w niebanalny sposób. Z inicjatywy Centrum powołano do życia odznaki Polskich Szlaków Wodnych, dzięki którym każdy, kto przepłynie dany szlak, otrzymuje odznakę dokumentującą jego wodniacki dorobek. Odznaki zdobywa się na szlakach Wisły, Odry, Warty, Pętli Toruńskiej, Pętli Żuław i Zalewu Wiślanego oraz po przepłynięciu Pętli Wielkopolskiej. Przez kilka lat funkcjonowania tej idei wydano już około 250. odznak w różnych klasach, a ich popularność stale rośnie. Akcję wspomaga promocja szlaków na plakatach opracowanych i zaprojektowanych w CTW. Trafiają one do klubów i stowarzyszeń, informując o idei pokonywania szlaków i dokumentowania tego w książeczkach. Promocja szlaków wodnych odbywa się także dzięki organizowaniu stałych wystaw organizowanych przez CTW. To także istotny element działalności Centrum, pokazujący jego aktywność i wszechstronność. Dotychczas udało się zorganizować duże wystawy poświęcone Pętli Toruńskiej i Pętli Żuław i Zalewu Wiślanego, a także wyprawie Dnieprem do Chersonia nad Morzem Czarnym, na symboliczny grób gen. M. Zaruskiego, które eksponowane były zarówno w siedzibie Centrum na warszawskich Bielanach jak też podczas targów żeglarskich.

Opisując dokonania CTW warto także przypomnieć działalność wydawniczą Centrum. To właśnie tutaj powstała seria publikacji Polskie Szlaki Wodne w skład której weszły następujące publikacje: „Projektowanie marin i przystani kajakowych”, „Inwestycje turystyczne nad wodą”, „Pętla Toruńska – przewodnik kajakowy” czy ostatnio wydane „Zasady etykiety i ceremoniału żeglarskiego”, publikacja poświęcona etykiecie żeglarskiej, która zapełniła dotkliwą lukę na rynku publikacji poświęconych tym aspektom.

Nie do przecenienia są także działania, być może mało widoczne, ale niezwykle ważnych z punktu widzenia interesów rozproszonego środowiska wodniackiego. To działania na rzecz legislacji w sprawach wodnych. Przedstawiciele CTW biorą udział w konsultacjach ustaw i rozporządzeń dotyczących nie tylko turystyki, ale także szeroko rozumianych kwestii prawnych związanych z wodą. Oprócz udziału w spotkaniach na forach komisji sejmowych są także aktywni w społecznych konsultacjach międzyresortowych poprzedzających ostateczne tworzenie zapisów ustaw. Niejednokrotnie głos CTW był słyszalny podczas obrad tych gremiów i brany pod uwagę przy tworzeniu nowych aktów prawnych. Na rzecz tych gremiów przedstawiciele Centrum opracowują również analizy sektorowe wspomagające proces decyzyjny i pokazujący omawiane zagadnienia z punktu widzenia praktyków. Podsumowując należy stwierdzić, że aktywność Centrum pokazuje, że jest to jednostka ważna dla środowiska wodniackiego, na stałe wpisała się w pejzaż podmiotów działających na rzecz tego środowiska, a jej codzienna systematyczna działalność, często niewidoczna, udowadnia, że jest potrzebna w dziele poprawy warunków do turystyki wodnej i promocji wypoczynku na wodzie. Skromne środki finansowe ograniczają możliwości poszerzenia działalności, jednak pomimo tych mankamentów udało się stworzyć Centrum będące ważnym elementem układanki wodniackiej PTTK.

Centrum Turystyki Wodnej PTTK

Poprawiony: wtorek, 20 czerwca 2017 14:14
 
Rozpoczęcie Rejsu PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 20 czerwca 2017 13:58

Schronisko "Przysłop" - Barania Góra,15.06.2017, godz. 15.00.  Sztandarowy Rejs Żeglarsko - Motorowodny PTTK "Królowa Wisła 2017", od km "O" spławalnej Wisły w Broszkowicach koło Oświęcimia do Gdańska i Westerplatte.

Chcemy pokonać Kaskadę Górnej Wisły ze "sławną" już śluzą Przewóz. Pokazać piękno rzeki i postępujących zmian na jej brzegach, urodę mijanych miejscowości oraz przepięknych miejsc ulokowanych nad rzeką.
Zapraszamy wodniaków, nie tylko spod bandery PTTK, do wzięcia udziału w rejsie aby wspólnie pokazać, że Wisła to nie tylko niebieska kreska na mapie, ale organizmem który żyje i daje żyć. Wisła wcale nie jest ostatnią "dziką rzeką Europy", Wisła jest czasem krnąbrna, rwąca i nieprzewidywalna, czasem oschła i płytka, lecz zawsze piękna i majestatyczna.

Swą przygodę z rzeką w symboliczny sposób rozpoczęliśmy w dniu 15.06.2017 r. o godz. 15.00 przy schronisku Przysłop na stokach Baraniej Góry, obok jachtu  z postawionymi żaglami, a część wodną zaczynamy w dniu 17.06.2017 r. o godz. 17.00 w Broszkowicach koło Oświęcimia, od wręczenia Certyfikatów Km "0".
W ciągu 6 tygodni przepłyniemy całą rzekę by na Westerplatte w dniu 30.07.2017 r o godz. 12.00, w asyście wojskowej, podczas uroczystego apelu wręczyć upominki     i nagrody, a tym, którzy uczestniczyli w całym rejsie Złotą Odznakę "Szlak Wisły 941,3 km" i zakończyć rejs.


Poprawiony: wtorek, 20 czerwca 2017 14:10
 
Poradnik dla żeglarzy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 13 lutego 2017 17:51

Zapraszamy do zapoznania się z poradnikiem dla żeglarzy i armatorów jachtów opracowanym przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Opracowanie powstało z myślą o żeglarzach, właścicielach i armatorach jachtów o długości do 24 m, aby ułatwić im orientację w obowiązujących normach prawnych oraz ich praktycznym zastosowaniu.

Poradnik dla żeglarzy i armatorów jachtów (pdf)

 
Nagrody Przyjaznego Brzegu PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 13 lutego 2017 17:39

Nagrody Przyjaznego Brzegu przyznane po raz 13.

30 stycznia w siedzibie Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego odbyło się, pod przewodnictwem pomysłodawcy konkursu Andrzeja Gordona, posiedzenie Jury Konkursu o Nagrodę Przyjaznego Brzegu.

Konkurs organizowany jest przez Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze przy wsparciu Polskiego Związku Żeglarskiego oraz współpracy z Ministerstwem Sportu i Turystyki, Ministerstwem Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Krajowym Zarządem Gospodarki Wodnej oraz Polską Organizacją Turystyczną.

Celem nagrody jest promocja atrakcji wodniackich i turystycznych Polski oraz wyróżnienie miejscowości najbardziej aktywnych na tym polu. W Konkursie premiowane są inwestycje służące turystyce wodnej, takie jak: budowa i modernizacja marin żeglarskich i stanic wodnych, programy inwestycyjne obejmujące miasta, regiony, szlaki wodne, działania osób fizycznych, klubów i stowarzyszeń, samorządów oraz innych instytucji i organizacji.

Konkurs o Nagrodę Przyjaznego Brzegu od pierwszej edycji odbywa się pod patronatem honorowym Ministra Sportu i Turystyki, który przyznaje również swoją nagrodę do Grand Prix, tradycyjnie wręczaną podczas corocznych Targów Wiatr i Woda organizowanych w Warszawie.

W tym roku już po raz trzynasty Jury Konkursu decydowało o przyznaniu nagród i po raz kolejny miało duży problem jak z wielu zgłoszeń wybrać te najlepsze. Co roku jurorzy mają taki dylemat, bowiem od lat jesteśmy świadkami niezwykłego rozwoju infrastruktury wodniackiej i procesu przywracania miastom i gminom świadomości znaczenia rzek w ich rozwoju. Mariny, przystanie i obiekty turystyczne powstające w ostatnich latach zmieniają spektakularnie obraz turystyki, nie musimy się ich już wstydzić, ich standard, funkcjonalność i wkomponowanie w otoczenie można śmiało porównywać z podobnymi obiektami za granicą. To staraniem władz lokalnych buduje się dziś powiększając ofertę dla turystyki, to włodarze miast i gmin odmieniają oblicze swych regionów ku pożytkowi dla społeczności lokalnej i uciesze turystów. Ale Nagroda Przyjaznego Brzegu to nie tylko wnikliwe spojrzenie na infrastrukturę. To także nagradzanie działań o charakterze kulturalnym i historycznym. Flisy rzeczne, dociekania historyczno-archeologiczne, publikacje książkowe oraz akcje mające na celu podtrzymywanie pamięci o mijających czasach i działaniach znanych z przeszłości, ale budowanych na nowo, dla współczesnych pokoleń. Zachowanie tej pamięci jest ważne, a ludzie działający na tym polu nie robią tego dla nagród, ale z pasji i woli działania. Jury dostrzega te starania i nagradza ich autorów swoją nagrodą, której znaczenie i prestiż dla laureatów, z roku na rok rośnie.

 

Nagrody Przyjaznego Brzegu za 2016 r.

Jury postanowiło przyznać następujące nagrody:

Grand Prix – z Nagrodą Ministra Turystyki i Sportu

dla Urzędu Miasta w Bydgoszczy

za „Ster na Bydgoszcz” – dziewięć wodniackich festiwali na najważniejszym skrzyżowaniu szlaków wodnych Polski.

 

Miasta i gminy:

  • Miasto Iława za doskonałą ofertę dla turystów wodniaków oraz działania inwestycyjne i promocyjne nad brzegami Jezioraka. Dzięki tym skoordynowanym działaniom odmienia się oblicze miasta odwracającego się frontem do wody i wspierającego powstawanie nowoczesnej infrastruktury dla wodniaków.
  • Miasto Mrągowo za nową Ekomarinę i Centrum Edukacji Ekologicznej w polskiej stolicy Country&Folk. Mrągowo konsekwentnie rozwija zaplecze sprzyjające wypoczynkowi na wodzie i nad wodą, a nowy port stał się wizytówką miasta dbającego o ekologię.
  • Urząd Gminy Nowe Warpno za zmianę „zapomnianego miejsca na końcu Polski”   w nowoczesną bazę dla każdego turysty. Staraniem władz Nowe Warpno nabiera oryginalnego charakteru, a wystrój nawiązujący do odkryć geograficznych i dokonań żeglarskich czyni zeń atrakcyjne miejsce wypoczynku dla wszystkich pokoleń.

Porty i przystanie:

  • Gmina Miejska Głogów za nową Marinę Głogów służącą miejscowym wodniakom i mieszkańcom oraz turystom płynącym Odrą. Dzięki nowej inwestycji miasto otworzyło się na rzekę przywracając jej należną rangę, a ofertę wzbogaciło o rejsy turystyczne dla mieszkańców regionu i turystów.
  • Eugeniusz Faryj za Port „U Faryja” przyjazny wodniakom od dziesiątków lat. Dzięki uporowi i konsekwencji Eugeniusza Faryja powstał w ciągu ponad 30 lat prawdziwy port jachtowy wraz z towarzyszącą infrastrukturą, także z atrakcyjną ofertą dla nie-wodniaków.
  • Przystań PTTK „Perła Krutyni” za stworzenie faktycznej perły na najbardziej popularnym w Polsce szlaku kajakowym. Zrewitalizowana stanica odmieniła szlak Krutyni oferując standard usług na bardzo wysokim poziomie.

Przedsięwzięcia:

  • Bractwo Flisackie p.w. Św. Barbary z Ulanowa - za ćwierćwiecze popularyzacji tradycji polskiego flisactwa i unikatowe spływy tratwami po polskich rzekach. Bractwo kultywuje tradycje historyczne dbając o oryginalny przekaz pielęgnując zarazem pieczołowicie pamięć o dawnych obyczajach wodniackich.

 

Instytucje i stowarzyszenia:

  • Murator Expo za organizację od blisko 30 lat najważniejszych imprez targowych turystyki wodnej w Polsce. Począwszy od targów Sportów Wodnych i Rekreacji „Wiatr i Woda” w Warszawie, najstarszej imprezy tego typu w Polsce, przez imprezy w Gdyni i Katowicach, firma współtworzy polski rynek jachtowy zarazem pokazując jego najważniejsze walory.
  • Andrzej Podgórski „Apis” za stworzenie opiniotwórczego portalu internetowego „Żegluga śródlądowa wczoraj, dziś i jutro”. Portal od momentu powstania stał się miejscem spotkań ludzi kochających rzeki, żeglugę i to wszystko, co składa się na obraz Polski Wodnej. Miłośnicy historii, ale także wizjonerzy spraw wodnych znaleźli na portalu swoje miejsce ciekawych dyskusji, sporów i debat.

 

Narody Specjalne – imienne:

  • Hanna Forbrich za wiele lat wytrwałej pracy inspirującej lokalne samorządy Związku Miast i Gmin Nadnoteckich. Dzięki jej staraniom odmieniono oblicze Noteci przywracając ją dla turystyki, na szlaku której wciąż tworzona jest nowoczesna infrastruktura dla wodniaków. Porozumienie wielu samorządów było możliwe także dzięki staraniom laureatki, która w pracę włożyła mnóstwo energii i zaangażowania.
  • Lech Królikowski za dorobek dokumentujący historię warszawskiej i mazowieckiej Wisły i nadwiślańskich fortyfikacji. Autor kilkunastu obszernych prac, samorządowiec, człowiek-instytucja, udowadnia twórczością, że warszawskie fortyfikacje wciąż kryją wiele tajemnic, a Wisła powinna zmienić swoje oblicze.
  • Monika i Jacek Paris za przywracanie wiedzy o historii Przemszy i wznowienie na niej kajakarstwa. Za sprawą dwojga pasjonatów na Przemszę wracają dawno tu niewidziani turyści, a swoim zapałem potrafią skutecznie zarażać innych. Dzięki ich uporowi i konsekwencji rzeka traktowana do niedawna całkowicie marginalnie staje się atrakcją turystyczną regionu.
  • Marek Słodownik za cenne inicjatywy i publikacje dotyczące historii żeglarstwa, w tym projekt „Ratujmy Dezety” i monografię „Żeglarstwo polskie okresu międzywojennego”. Redaktor Słodownik jest pomysłodawcą akcji ratowania najstarszej w Polsce klasy jachtów, która to akcja obchodziła w ubiegłym roku swoje 15-lecie. Ponadto jest autorem unikatowego opracowania poświęconego historii żeglarstwa w okresie XX-lecia międzywojennego wypełniającego dotkliwą lukę na rynku.

Gratulujemy wszystkim laureatom i życzymy kolejnych realizacji niekonwencjonalnych przedsięwzięć na Polskich Szlakach Wodnych.

 

Centrum Turystyki Wodnej PTTK

Poprawiony: poniedziałek, 13 lutego 2017 17:51
 
Rejs „Królowa Wisła 2017” PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 24 stycznia 2017 16:58

REGULAMIN – PROGRAM

Sztandarowego Rejsu

„Królowa Wisła 2017”


Centrum Turystyki Wodnej PTTK

Społeczny Komitet Obchodów Roku Rzeki Wisły w 2017


OD ŻEGLOWNEGO Km „0” WISŁY DO GDAŃSKA

15.06 – 30.07.2017

 

I. Cel i charakter imprezy.

Sztandarowy Rejs Żeglarsko - Motorowodny PTTK "Królowa Wisła 2017", od km "O" spławalnej Wisły w Broszkowicach koło Oświęcimia do Gdańska i Westerplatte. Pokonanie Kaskady Górnej Wisły ze "sławną" już śluzą Przewóz. Pokazanie piękna rzeki i postępujących zmian na jej brzegach, urody mijanych miejscowości i miast oraz przepięknych miejsc ulokowanych nad rzeką. Zwiedzanie Królewskich Miast Wisły, poznanie ich historii i zabytków, miast przytulonych do rzeki i tych odwróconych do niej plecami, miejsc ciekawych, harmonijnych i takich, o których nie wiedzieliśmy, że istnieją. Docenienie miejscowych inicjatyw samorządów lokalnych i miejscowej społeczności w rozwoju turystyki wodnej i wzięcie udziału w niektórych z nich. Poznanie historii rzeki i wydarzeń nad jej brzegami. Na całej długości rzeki będziemy uczestniczyli w wielu spotkaniach, imprezach, odwiedzimy wiele muzeów i miejsc historycznych.

W ciągu 6 tygodni przepłyniemy całą rzekę by na Westerplatte, przy asyście wojskowej, podczas uroczystego apelu, oddać hołd obrońcom wojskowej strażnicy, wręczyć upominki i nagrody, a tym, którzy uczestniczyli w całym rejsie Złotą Odznakę "Szlak Wisły 941,3 km" i zakończyć rejs.

Uczestnikom rejsu – żeglarzom i motorowodniakom chcemy pokazać urok nadwiślańskich krajobrazów, nauczyć jak należy chronić przyrodę dla przyszłych pokoleń. Władzom i samorządom miast leżących nad Wisłą, pragniemy przekazać przesłanie, że rzeka jest spławna i na jej bazie można budować nie tylko przystanie ale tworzyć lokalne i ogólnopolskie produkty turystyczne.

Rejs dla wszystkich chcących wspólnie przeżyć niezapomniane chwile, poznać ciekawe miejsca i ludzi, dla tych, którzy mają wiele czasu i dla tych, którzy zechcą przepłynąć tylko interesujący ich odcinek Wisły. Impreza dla posiadających własny sprzęt pływający.

Zapraszam wodniaków, nie tylko spod bandery PTTK, do wzięcia udziału w rejsie aby wspólnie pokazać, że Wisła to nie tylko niebieska kreska na mapie, ale organizm który żyje i daje żyć. Wisła wcale nie jest ostatnią "dziką rzeką Europy", Wisła jest czasem krnąbrna, rwąca i nieprzewidywalna, czasem oschła i płytka, ale zawsze piękna i majestatyczna.

 

II. Organizatorzy rejsu

- Centrum Turystyki Wodnej PTTK

ul. Senatorska 11

00-075 Warszawa

e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. , tel. 602 451 456

- Komisja Turystyki Żeglarskiej ZG PTTK

 

III. Instytucje wspierające

- Zarząd Główny PTTK w Warszawie

- partnerzy:

- Społeczny Komitet Obchodów Roku Rzeki Wisły w 2017,

- władze lokalne i samorządy,

- lokalne oddziały i kluby PTTK

 

IV. Adres organizatora wykonawczego

Górnośląski Oddział PTTK

ul. Staromiejska 4

00-013 Katowice

Nr konta nr 21105012141000000700556913 z dopiskiem „Królowa Wisła 2017”

 

V. Kierownictwo Rejsu

Komandor Rejsu – Wojtek Skóra, tel. 602 451 456, na jachcie „Amper”,                     e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Bosman – Ryszard Grzegorzewski tel. 604 116 185, na jachcie „Gniewko – Radosław”

 

VI. Świadczenia organizatora w ramach wpisowego dla sternika.

- dźwig w Broszkowicach wyposażony w trawersę,

- koszulka rejsowa polo dla sternika (rozmiar proszę podać w karcie zgłoszenia),

- czapeczka rejsowa dla sternika,

- banderka rejsowa,

- znaczek rejsowy (buton) dla całej załogi,

- opłaty śluzowe,

- opłaty postojowe,

- ubezpieczenie NNW,

- pieczątka okolicznościowa (do wykorzystania)

- skany informacji nawigacyjnych,

- naklejka rejsowa samoprzylepna,

- niespodzianki.

 

VII. Opłaty własne uczestników.

- koszulka rejsowa polo – 45 zł, (rozmiar proszę podać w karcie zgłoszenia),

- czapeczka rejsowa – 15 zł,

- wstęp do niektórych zwiedzanych obiektów,

- ubezpieczenie jachtu, OC własne armatora/sternika,

- paliwo do łodzi,

- wyżywienie i noclegi.

- mile widziane instrumenty muzyczne i inne rozweselające.

- humor i uśmiech obowiązkowe.

 

VIII. Wpisowe na samoorganizację imprezy.

I odcinek: Km „0” – Warszawa, od jachtu żaglowego lub motorowodnego 280 zł,

II odcinek: Warszawa – Bydgoszcz, od jachtu żaglowego lub motorowodnego 220 zł,

III odcinek: Bydgoszcz – Gdańsk, od jachtu żaglowego lub motorowodnego 350 zł.

Wpłata za całość rejsu -700 zł.

 

IX. Sprzęt pływający.

Jachty żaglowe i motorowodne zgłoszone do udziału w rejsie muszą być:

- być sprawne, w dobrym stanie technicznym – ubezpieczone,

- posiadające dokumenty rejestracyjne,

- wyposażone w niezbędny sprzęt ratunkowy, p.poż, w miarę możliwie w toaletę chemiczną.

Zgodnie z przepisami, silnik łodzi musi spełniać wymogi czystości spalin.

Posiadanie w/w wyposażenia jachtu będzie warunkiem dopuszczenia go do rejsu, bez względu na wcześniejsze jego zgłoszenie i poniesione koszty.

Za bezpieczeństwo załogi w czasie rejsu odpowiada sternik jachtu (zaleca się posiadanie ubezpieczenia OC - sternika).

 

X. Zgłoszenia

Zgłoszenia załóg na własnym lub czarterowym sprzęcie dokonują sternicy/ armatorzy – do organizatora rejsu (pkt. II) na załączonej karcie zgłoszeń w terminie do 25.05.16r.

Wpłatę za samofinansujący się rejs „Królowa Wisła 2017”, należy dokonać na konto Górnośląskiego Oddziału PTTK w Katowicach, nr 21105012141000000700556913, koniecznie z dopiskiem „Królowa Wisła 2017” (pkt. IV).

 

Ze względu na bardzo zmienne stany wody w Wiśle, pogodę lub inne niezależne od organizatora utrudnienia nawigacyjne i okoliczności, liczba odwiedzanych miejsc lub ich lokalizacja może ulec zmianie.

 

Założenia ogólne:

Po raz trzydziesty ósmy żeglarze śródlądowi wraz z motorowodniakami wyznaczają sobie spotkanie - wspólne pływanie, tym razem po królowej polskich rzek – Wiśle. Jest to jest najważniejsza impreza żeglarsko – motorowodną organizowana przez Centrum Turystyki Wodnej PTTK i Komisję Turystyki Żeglarskiej ZG PTTK, przy wsparciu Społecznego Komitetu Obchodów Roku Rzeki Wisły w 2017, w ramach obchodów Roku rzeki Wisły 2017. Chcemy w ten sposób wziąć udział pod wspólnym logo Roku Rzeki Wisły w ogromnym wodniackim przedsięwzięciu popartym stosowną decyzją sejmu RP, obejmującym obszar kultury i dziedzictwa narodowego, rekreacji, sportu i turystyki, ekologii i natury oraz małej żeglugi wiślanej.

Będzie to już czwarta w historii rejsów PTTK wyprawa na tę rzekę, od rejsu w 1997 r na Millenium Państwa Polskiego, przez rejs powitania Unii Europejskiej na polskich wodach w 2004 roku oraz „pieszo – żeglarski” rejs z 2008 r.

Na trasie rejsu spotkamy się z wieloma utrudnieniami. Będzie to dla sterników mających różne doświadczenie i temperamenty, inną umiejętność współdziałania i współpracy, ale też i inne oczekiwania, sprawdzian umiejętności żeglarskich i motorowodniackich, zdyscyplinowania, wzajemnej pomocy oraz życzliwości w różnorodnych warunkach nawigacyjnych i pogodowych.

W roku bieżącym chcemy ponownie ożywić Szlak Wisły, pokazać jej piękno, udowodnić, że można i należy turystycznie i gospodarczo ją wykorzystać.

Zapraszamy też do współudziału w tym przedsięwzięciu władze i samorządy lokalne, gestorów przystani i gospodarzy miejsc ulokowanych nad rzeką, którzy widzą i rozumieją potrzebę zagospodarowywania nadwiślańskich brzegów i chcą odwrócić się twarzą w stronę Wisły - królowej polskich rzek.

Szczegółowy program rejsu (PDF)

Karta zgłoszeniowa

 

Zapraszam do udziału w rejsie

Komandor rejsu

Wojtek Skóra

Poprawiony: wtorek, 24 stycznia 2017 17:28
 
Zalew Szczeciński i Stralsund 2016 - relacja PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
środa, 02 listopada 2016 08:56

Jak każdy rejs po wodach zatokowych i morskich wymaga bardzo starannego przygotowania, zwłaszcza, kiedy dotyczy to łodzi mieczowych. Już w lutym zaopatrzyłem się w niemieckie mapy marskie, edycja z 2015 r., dodatkowo wydawnictwo „Wybrane porty Niemiec Wschodnich” J. Kulińskiego, zdecydowanie ułatwiły mi przygotowanie trasy i harmonogramu rejsu. Projektowany udział około 11-12 łodzi sprawiał dodatkową trudność organizacyjną sprowadzającą się do tego, że w wielu portach czy marinach w Niemczech nie ma aż tylu miejsc postojowych dla gości. Większość miejsc zajmują rezydenci, którzy jak widać po stanie łódek bardzo rzadko na nie zaglądają. Najważniejsze to ustalenie trasy, długość dziennych przelotów, doliczenie czasu na ewentualne postoje „pogodowe”, potem żmudne wyszukiwanie w internecie adresów do hefenmajstrów zaplanowanych w harmonogramie marin i na koniec korespondencja w sprawie pobytu. Niestety różnie z tymi adresami bywało, różnie też z odpowiedziami na pytanie o możliwość pobytu tak licznej grupy. Po ostatecznych zmianach w harmonogramie, uznałem, że podczas trzytygodniowego rejsu odwiedzimy piętnaście portów. Pozostały czas przeznaczony był na zwiedzanie odwiedzanych miejsc.

Aby utrzymać chronologie czasu i miejsc, zacznę od miejsca startu rejsu.

Camping Marina PTTK, położona jest na płd. brzegu jez. Dąbie. Miejsce to wymaga dłuższego opisu, bo nie na co dzień spotyka się w żeglarskiej wędrówce takie przyjazne miejsca. Pomimo że marina trochę nawietrzna, zwłaszcza przy płn. wiatrach, to infrastruktura ośrodka: media i woda na pomostach, duże przestronne sanitariaty, zmywalnia, tawerna, a przede wszystkim gościnność gospodarzy Oli i Andrzeja Kocewiczów, warta jest szczególnego podkreślenia i uznania.

Poza tym mnóstwo zieleni i kwiatów, które są oczkiem w głowie gospodyni, zaś drewniany żaglowiec s/y Olander, to przykład kunsztu szkutników, którzy pod wodzą Andrzeja potrafili z powrotem wskrzesić porzucony stary drewniany kuter i zwrócili duszę jednostce, która teraz w podzięce Armatorom wygrywa liczne regaty oldtimerów.


Chaeau bas dla Gospodarzy mariny, z życzeniami oby mogli zawsze przyjmować żeglarzy i turystów dodatkowo zachęconych do przyjazdu posiadaniem przez marinę prawa do używania znaku „Błękitnej Flagi”, w międzynarodowym projekcie dotyczącym promocji ochrony środowiska w miejscowościach nadmorskich, kąpieliskach i przystaniach jachtowych. Również panującą w ośrodku atmosfera, życzliwość i uczynność gospodarzy to prawdziwy magnes przyciągający odwiedzających.

Po uroczystej kolacją w dniu 25.06.16 r, załogi już spragnione żeglugi, z niecierpliwością czekały na pierwszy etap rejsu do Stepnicy. Szybka ranna odprawa zmieniająca trasę odcinka, tak, aby można było się zatrzymać na godzinę przy Wałach Chrobrego w Szczecinie i wszyscy w znakomitych humorach wychodzimy „na wodę”. Pogoda dopisuje, wiatr również, więc około 16.30 wchodzimy do wąskiego, długiego kanału będącego jednocześnie przystanią w Stepnicy. Niestety prawy brzeg zajęty prawie do samego Zalewu, nam po rekonesansie w głębi kanału pozostaje cumowanie na jego lewym brzegu, kilkaset metrów od toalet i bosmana !!. Ot proza, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się nie lubi, dobrze, że tylko jedna noc. Dzień następny to przelot do Nowego Warpna, ostatniej mariny po polskiej stronie Zalewu. Specjalnie płyniemy lewym brzegiem, aby zobaczyć, czy po ostatniej zmianie Gospodarza, coś się zmieniło się w Trzebieży?.

Niestety, na razie raczej wieje grozą, zarośnięty, pusty teren i kilka samotnie stojących przy kei jachtów.

Nawet wychodząc dość daleko w wody Zalewu Szczecińskiego (płycizny i sieci na lewym brzegu), przy sprzyjającym i tężejącym cały czas wietrze, dość szybko docieramy za Nowego Warpna. Tam konkretna postura bosmana, zdecydowane polecenia i pomoc przy cumowaniu, pomagają przy szybkim zajęciu miejsc przy pomostach. Sama przystań niewiele się zmieniła, (ale jest wszystko, co potrzeba żeglarzowi), za to same Nowe Warpno to już zupełnie inna miejscowość. Gdyby nie układ ulic naprawdę trudno go poznać. Odnowione kamieniczki w Rynku, zmienione lub wyremontowane uliczne bruki, bardzo ładnie, nie szablonowo zaprojektowana wieża widokowa z bezpłatną lunetą, aleja żeglarskich gwiazd, a przede wszystkim nowy bulwar i zagospodarowanie brzegu Jeziora Nowowarpieńskiego, robi bardzo pozytywne wrażenie. Przy słonecznej, choć trochę wietrzej pogodzie wielu uczestników rejsu zdecydowało się na dłuższe spacery. Zastanawiający jest tylko brak wykorzystania terenu po byłym urzędzie celnym. Terenu z położoną „kostkową” nawierzchnią, łatwym dojazdem i oznakowanym podejściem od strony wody.


Atrakcyjność miejsca i zachęcajaca pogoda sprzyjały wieczornej biesiadzie pod rozłożystą topolą. Dodatkowe muzyczne uatrakcyjnienie spotkania dzieki grze Mariusza-gitara i Grzesia –organki, mnóstwo harmonijek ustnych, przyciagneła do wspólnego stołu innych gości mariny.

Coraz bardziej wietrzna pogoda w drodze do Ueckermünde, wymusza od wszystkich uczestników rejsu sporej uwagi i staje się najlepszym egzaminem umiejętności i przewidywania. Dodatkowo mordewind, wszędobylskie sieci poza forwaterem i płycizny a pod koniec etapu deszcz, tak najkrócej można podsumować pierwszy „niemiecki” odcinek rejsu. Zmęczeni ale i zadowoleni cumujemy przy lewym brzegu Wkry, w JachtClub Ueckermünde, około 2,5 km od ujścia rzeki, za to bardzo blisko ładnego miasteczka.


Nauczeni poprzednim dniem, w trasę do przystani w Karmin, tuż za pozostawionymi na końcu Zalewu fragmentami starego mostu zwodzonego, wyruszamy już o 7.00 rano. Ale jak to bywa z Neptunem, dodatkowo obłaskawionym poprzedniego dnia odpowiednimi płynnymi darami, powiał nam wschodni wiatr i już po niecałych trzech godzinach mijamy miejsce planowanego postoju. Krótki rzut oka na mapę i płyniemy w kierunku zwodzonego mostu w Zecherin, tym bardziej, że informacje w locji wskazują na jego otwarcie o godz. 12.00. Upewnia nas jeszcze w tym spora grupa nie tylko niemieckich jachtów, oczekujących po obu stronach mostu. Szybko jednak przekonujemy się, że jesteśmy jednak we wschodnich Niemczech. Godzinne oczekiwanie przed mostem, czyli pływanie w kółko, po niewielkim akwenie i nasilającym się wietrze, powoduje nerwowe reakcje wszystkich oczekujących. Jak udaje się nam dowiedzieć, nawet telefony wykonywane w tej sprawie przez Niemców niczego nie wyjaśniają. Co ciekawe dokładnie to samo spotyka nas w drodze powrotnej, też sporo oczekujących jachtów po obu stronach mostu i godzinne opóźnienie w jego otwarciu.


Przy sprzyjającym baksztagu a potem półwiatrach szybko docieramy do Lassan, z małą, ale bardzo sympatyczną i do tego tanią mariną. Przemiła bosmanka skasowało ode mnie 4,9 € za 7 metrowy jacht, prąd w cenie cumowania + po 0,5 € za toaletę i prysznic. Nic tylko cumować, o tej marinie napisze jeszcze dzieląc się wrażeniami z drogi powrotnej.

Na następny dzień, wiedząc, że do Wolgastu pozostał nam już niewielki odcinek wcale nie spieszymy się z wyjściem z mariny, a przed nami ponownie zwodzony most, już w samym mieście. Tutaj na szczęście, most jest otwierany punktualnie i za chwilę, na lewym brzegu cumujemy w marinie Horn. W marinie, która lata swej świetności ma już dawno za sobą, niby na pomoście jest prąd i woda (dla niepoznaki kran oznakowany symbolem niezdatności wody do picia), ale samo pokrycie pomostu to całkiem długi przegląd materiałów, z których został łatany. Do tego godziny urzędowania hafenmajstra i otwarcia toalet nie dają się w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć. Niby wszystko na miejscu, ale robi całkiem nie niemieckie wrażenie. Za to Wolgast- stare hanseatyckie miasto robi bardzo pozytywne wrażenie, warte dłuższego spaceru o różnych porach dnia. Tutaj, niedaleko przystani, w starym spichlerzu przerobionym na restauracje, zaopatrzeni w akcesoria kibica, razem          z Niemcami oglądamy mecz Polska –Portugalia. Po rzutach karnych wielu z nich oklaskami gratulowało nam tak żywiołowego kibicowania, co choć trochę zmniejszyło nasz smutek po przegranym meczu.


Fajne chwile szybko mijają i po dwóch dniach pobytu w marinie Horn wypływamy do Greifswaldu. Sprzyjający, choć dość silny wiatr 4-5°B szybko prowadzi nas do ujścia rzeki Ryck, nad którą około 3-4km w górę rozłożył się hanseatycki Greifswald. Zaraz po wpłynięciu w rzekę mijamy charakterystyczne żółto-niebieskie, półkoliste wrota przeciwpowodziowe, za którymi na lewym brzegu rzeki leży Jachtcklub Wieck. Idealne miejsce z y-bomami do poczekania na podniesienie (zgodnie z rozkładem) następnego mostu zwodzonego, zamykającego nam drogę do samego miasta.

Samo miasto Greifswald to temat na osobną historię, historię sięgającą początków XIII w. Czyste, zadbane, ze staranie odrestaurowaną Starówką.

Na miejscu cumujemy prawie w samym centrum, w Marinie Yachtzentrum, w sporej zatoczce na lewym brzegu rzeki, w otoczeniu niewysokich apartamentowców, z porządną infrastrukturą brzegową. U hafenmajstra wszystko załatwiamy szybko       i sprawnie, otrzymujemy żółte czipy, na których zakodowane są wszelkie informacje o łódce i wykupionych usługach. Służy on również do otwarcia, nieco schowanego za wiklinowym parawanem wydzielonego terenu do wyrzucania śmieci, oczywiście        w pełni posegregowanych. Niestety deszczowa, choć ciepła pogoda nie sprzyja specjalnie na dłuższe spaceru, jesteśmy jednak pod wrażeniem stojących wzdłuż nabrzeża rzeki starych jachtów i małych żaglowców, wracając na przystań mijamy budynki zlikwidowanej stoczni, w której rekonstruowane są pieczołowicie stare drewniane łodzie. Dokładnie miejsce to opisał A. Colonel Remiszewski w swojej relacji na stronach SSI J. Kulińskiego - http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=2996&page=0.

Tak jak w Wolgaście i tutaj dwa dni szybko przelatują, trzeba szykować się do przeskoku do celu naszego tegorocznego rejsu – Stralsundu.

W dalszym ciągu Neptun nam sprzyja, więc bez problemów docieramy w pobliże ostatniego w tę stroną rejsu mostu zwodzonego. Nowoczesny, bardzo wysoki most, otwarty w 2007 roku łączący Rugie ze stałym lądem, prezentuje się okazale i nie jest żadną przeszkodą nawet dla jachtów z bardzo wysokimi masztami. Pozostaje do pokonania most, który na szczęście punktualnie i często jest otwierany. Mając jeszcze kilka minut czasu do jego podniesienia, w towarzystwie kilkunastu jachtów, oglądamy widoczne już z daleka Oceanarium i stojący przy nabrzeżu, jako muzeum żaglowiec Gorch Fock II.(dawny Tawariszcz), dodatkowo warto przeczytać http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=2969&page=30.


Choć w Stralsundzie jest kilka przystani, my na bardzo miłe zaproszenie cumujemy w Stralsund Citymarina. Nie jest to najtańsze rozwiązanie, o wyposażeniu mariny nie będę pisał - jest wszystko, ważne, że bliskość wszystkiego, co można a nawet trzeba zobaczyć, rekompensuje finansowy ból przy kasie hafenmajstra.

W Stralsundzie koniecznie trzeba zobaczyć Oceanarium, choć nie tanie, wydaje się warte zobaczenia, dalej Muzeum Morskie, uroczą Starówkę. O klasie miasta i jego walorach niech świadczy fakt, że na początku XXI w, miasto zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Można godzinami krążyć po jego wąskich, tajemniczych uliczkach i zawsze znajdzie się coś ciekawego, nowego czy zaskakującego. Ale to już zbyt subiektywne odczucie, aby je tutaj dalej rozwijać. Po prostu warto tutaj przyjechać i samemu się przekonać.


Wszystko dobre jednak kiedyś się kończy, czas wracać do Polski. Z mariny wypływamy przed 8.00, aby zdążyć na pierwsze otwarcie mostu w tym dniu. Płyniemy do Gager, ładnej przystani zastawionej od wschodnich wiatrów dość wysoką, zarośniętą moreną. Wiatr, jak to wiatr, nie pyta się nikogo skąd ma wiać, potrafi mieć ułańska fantazję. Wypływając ze Stralsundu wiedzieliśmy z prognozy pogody, że wiatr będzie tężał z SWW, ale nic nie było mowy o karuzeli kierunków.  W jednej chwili płynęliśmy baksztagiem, by za moment ostrym bajdewindem, a potem w sporym przechyle, ale półwiatrem. Ciekawe doświadczenie.

Po zacumowaniu w Gager, miejscowości typowo letniskowej, z mnóstwem przepięknych starych domków i nowoczesnych bungalowów do wynajęcia, czekała na nas grochówka, przygotowana przez Rysia, naszego rejsowego specjalistę od gotowania. Z mnóstwem kawałków mięsa, z należytą porcją majeranu i dobrze rozgotowanym, moczonym grochem. Mniam, mniam, są dania, które tylko  w specyficznych sytuacjach, w gronie ludzi, którzy chcą ze sobą przebywać, mogą tak smakować.


Wieczorem wiatr się zmaga, prognozy mówią o 8°B w dniu jutrzejszym, to zdecydowanie za dużo na nasze łódki. Na szczęście w harmonogramie rejsu mamy przewidziany ten dzień, jako tzw. bosmański. Czas na dokładniejsze zwiedzanie miasteczka i ładnej okolicy. Na dole w porcie, zasłonięci od wiatru, raczej go słysząc niż widząc na wodzie, nie zauważamy, co się dzieje na odkrytym na otwarte morze odcinku naszego rejsu. Silny wschodni wiatr wpycha ogrom wody do Zatoki Greifswaldzkiej, podnosząc jej poziom. Z niepokojem przeglądam prognozy pogody na różnych portalach na następny dzień, wiatr ma ucichnąć, ale niestety zafalowanie pozostanie, woda musi wrócić do Bałtyku. Rano wieje 2-3°B z SWW do W, czyli przyzwoicie, gdyby nie fala. Około 14.00 wychodzimy z Gager w kierunku Peenemunde, buja okropnie pomimo półwiatru, na szczęście nie jest specjalnie daleko. Po niecałych trzech godzinach chowamy się za cypel i wpływamy do przystani miejscowego klubu żeglarskiego. Zastawieni od wiatru betonowym nabrzeżem, na wszelki wypadek zakładamy dodatkowe szpringi. Noc przebiega spokojnie, fala się wypłaszcza, wiatr siadł prawie zupełnie.

Następny dzień to piękna słoneczna pogoda, idealna do całodziennego zwiedzania ulokowanego w starej elektrowni muzeum V1 i V2 oraz poradzieckiej łodzi podwodnej. Obowiązkowy punk zwiedzania dla tych, którzy są w pobliżu lub pierwszy raz. Tutaj tez rozstajemy się z załogą Plutka - Elą i Mariuszem, którym kończy się już urlop i muszą wcześniej wracać do Polski. Szkoda, bo to bardzo fajna para.


Dalej już zasłonięci z obu stron od otwartego morza, szybciutko płyniemy dalej, ponownie do Lassan. W programie rejsu pobyt planowany był w niedzielę, ale zachęceni ceną postoju i wiedząc z internetu, że w sobotę mają się odbyć tam miejscowe neptunalia, ryzykując, że nie znajdziemy miejsca do cumowania, podpływamy do przystani. I tutaj niespodzianka, wczesna pora pozwala nam spokojnie zacumować po wewnętrznej stronie pomostu i oczekiwać na wymienione w komunikatach atrakcje. Jakieś dwie godziny później, na przystani nie można już wetchnąć przysłowiowej szpilki. Popołudnie i wieczór upływa nam na luzie                  i rozrywkowo. Przygotowana scena, liczne konkursy dla dzieci i dorosłych, same zabawne neptunalia w niemieckim wykonaniu, potem wieczorne tańce ze spokojną muzyką, to najkrótszy opis tego wieczoru.

 

Również i nam czas nie pozostawia większej swobody, musimy trzymać się planu rejsu. Z Peenemunde, omijając tym razem Wolgast płyniemy do Usedom, maleńkiej zacisznej przystani, w niewielkiej zatoce wyspy Uznam. Nieduży kanał o betonowych ścianach robi za przystań. Wcześniej pewnie cumowały tu spore kutry rybackie, nie mniej zacisznie i spokojnie. Prąd i woda na miejscu, przybyła samochodem bosmanka skasowała niewielkie pieniądze, spytała się czy nam czegoś nie potrzeba i odjechała. Pojawiła się na następny dzień wcześnie rano, posprzątała WC, pokręciła się jeszcze chwilę i ponownie znikła.

Samo Usedom, to senne, sprawiające wrażenie wymarłego miasteczko. Ładne, z odrestaurowanym centrum, z Rynkiem i Ratuszem, dwoma dużymi sklepami znanych sieci i .. tyle. Warte odwiedzenia, na chwilę.

Po sprawdzeniu prognoz pogody decydujemy, że ze względu na zachodni wiatr i bardzo nawietrzny z tego kierunku port w Kamminke, płyniemy ponownie do Nowego Warpna. Tym bardziej, że kierunek wiatru aż zapraszał do zawinięcia do pierwszego portu w Polsce. Tutaj witani jesteśmy prawie jak swoi, szybka i sprawna pomoc bosmana i bezpiecznie stoimy przy nabrzeżu.

Jako ze kierunek wiatru się utrzymuje, następnego dnia robimy szybki przeskok przez Zalew Szczeciński do Wapnicy, na jez. Wicko Wielkie. Położona prawie przy płn. brzegu jeziora przystań, w długim wąskim kanale nie robi na mnie najlepszego wrażenia. Nie mniej po wpłynięciu do przystani, szybkiej reakcji i pomocy bosmana przy cumowaniu łodzi przy dopychającym wietrze, przekazanej pełnej informacji o warunkach, cenach i regulaminie przystani, szybko zmieniłem zdanie. Bezpieczne, betonowe nabrzeże, z mediami, w głębi przystani y-bomy, nowy piętrowy budynek bosmanatu z pełnym węzłem sanitarnym, całodobową ochroną kamer, ogólnie dostępna jadalnia z wyposażeniem, życzliwość i uczynność obsługi robi bardzo pozytywne wrażenie. Z przyjemnością spędziliśmy tu dwa dni, odwiedzając przy okazji Międzyzdroje, Turkusowe Jezioro w Wolińskim Parku Narodowym oraz Muzeum V3 w Zalesiu.


Mając w zapasie jeszcze jeden dzień rejsu, postanowiliśmy odwiedzić dodatkowo Wolin, zachęceni informacjami o oddaniu w 2015 r do użytku żeglarzy nowej przystani. Pamiętając z poprzednich lat jak wyglądało oczekiwanie na dwukrotne      w ciągu dnia otwarcie mostu drogowego, chciałem zweryfikować te informacje. Cóż, budynek piękny, ze wszystkimi bajerami, kuchnią z kuchenkami mikrofalowymi, ekspresami do kawy, zmywarkami, pralkami, suszarkami itd., ładna przestronna jadalnia (przynajmniej ustawienie stołów mogło to sugerować), ale obsługa!?. Bosmana w dniu przypłynięcia w ogóle nie widzieliśmy, choć w regulaminie przystani wyraźnie zaznaczono, że tylko on może wyznaczyć miejsce do cumowania. Może dla tego, że dość mocno padało. Panie w biurze były bardzo niezadowolone, że wszedłem uiścić opłaty w mokrej kurtce, a moja prośba o wystawienie faktury spowodowała na twarzy Pani Biurowej grymas jakby przed chwilą wypiła kubek soku z cytryny. Nasza prośba o pozwolenie skorzystania z jadalni, gdyż pogoda nie sprzyjała spotkaniom na kei, wzbudziła również ogromne podenerwowanie, a nuż postawimy gorący kubek z herbatą na nowych stołach, pobrudzimy, porozlewamy i w ogóle spowodujemy jakieś małe tornado. Na nasze zapewnienia, że po naszym wyjściu wszystko pozostanie w stanie zastanym, nie wzbudziły zaufania. Panie cały czas spacerowały po sali, nachalnie przyglądając się, co robimy. Jakiś koszmar odstraszający żeglarzy, tym bardziej, że nic nie zmieniło się także w częstotliwości otwarcia mostu w Wolinie, dalej tylko dwa razy dziennie. To jakieś nieporozumienie na cenionym przeze mnie Zachodniopomorskim Szlaku Żeglarskim.

Generalnie, Szanowne Panie robiły wszystko, aby później nic nie robić, pozostawiając w nas duży niesmak, a na pewno brak chęci reklamowania tego miejsca komukolwiek.  Poddaje to pod uwagę dyrekcji MOSiR w Wolinie.

Zupełnie odwrotnie postępują właściciele i obsługa w Camping Marinie PTTK nad jez. Dąbie czy bosmani na przystani w Wapnicy. Jeszcze raz dziękuję im w imieniu uczestników i swoim własnym, za pomoc i życzliwe przyjęcie w swoim marinach. Dzięki. Czyli mogą być BOSMANI i niestety tylko pracownicy przystani.

Aby nie skończyć swojej relacji w tak minorowym nastroju, podsumuje nasz rejs i wrażenia z niego tymi słowami.

Absolutnie nie mamy się, czego wstydzić w Polsce, jeżeli chodzi o standard i lokalizacje powstałych przystani. Przepływając w 2014 i 2015 roku rzekami i kanałami zachodniej Europy prawie 3400 km, twierdzę, że większość odwiedzanych miejsc nie dorównuje tym naszym, wybudowanym za unijne pieniądze, w najnowszych standardach i technologiach. Oni mają przystanie z tradycją, a my nowoczesne przystanie. Może zabrzmieć to jak banał, ale proszę spojrzeć na mariny już wymienionego przeze mnie wcześniej Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskiego, Pętli Żuław i Zalewu Wiślanego, czy Pętli Wielkopolskiej, nie wspominając o wielu pojedynczych przystani na Mazurach, Jezioraku, Wdzydzach. Trochę tak jak w przysłowiu -„cudze chwalicie, swego nie znacie”. Brakuje nam wystarczającej ilości dobrych locji, a przynajmniej przewodników po nowych szlakach wodnych, koniecznie w zrozumiałym dla gości językach, a przede wszystkim promocji, promocji i jeszcze raz promocji. Dalej niestety pokutuje u zachodnich wodniaków przekonanie, że dalej od Odry na wschód nic nie ma (czytaj pływają dłubanki i nie ma oczywiście gdzie się zatrzymać). Sami się boleśnie o tym przekonaliśmy, rozmawiając z zachodnimi turystami wodniakami na temat ich planów rejsowych na następne lata. Przekazywaliśmy im zabrane z Polski materiały dotyczące Pętli Wielkopolskiej i Żuławskiej, locje i informatory ładnie edycyjnie wydane po niemiecku i angielsku, pokazywaliśmy własne zdjęcia z rejsów, niestety rozmowa zazwyczaj kończyła się w momencie pytania o gwarantowaną głębokość na wymienionych szlakach. Zdaje się, że jest to niestety jedyna rzecz, którą nie będziemy mogli nigdy im zapewnić!!.

A wracając do samego rejsu, przy dokładnym przygotowaniu trasy, odrobinie doświadczenia i zdrowego rozsądku można pływać w grupie na małych łodziach mieczowych wzdłuż każdego wybrzeża. Nie trudność w pokonaniu takiej trasy jedną łodzią, trudność przygotować i usatysfakcjonować wielu.

Dziękuję wszystkim uczestnikom rejsu, że chcieli ze sobą być, że co roku chcą poznawać nowe akweny, że można pod wspólną banderą PTTK tworzyć fajną ekipę.

Dziękuję przede wszystkim mojemu Kochanemu Dziubkowi, że jest i chce razem ze mną pływać.

Komandor rejsu

na swoim i za swoje, zawsze w kamizelce

Wojtek Skóra

Poprawiony: środa, 02 listopada 2016 09:44
 
«pierwszapoprzednia123456789następnaostatnia»

Strona 2 z 9

Joomla themes, affordable business hosting.