Reklama
Poznajmy Pętlę Żuławską i Zalew Wiślany 2014 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
czwartek, 11 września 2014 08:23

Sprawozdanie z XXXVI Międzynarodowego Rejsu Żeglarskiego PTTK

„Poznajmy Pętlę Żuławską i Zalew Wiślany 2014”

XXXVI Rejs PTTK w dniu 28.06.2014 r przeszedł do historii. Niestety czas jest nie ubłagany i bardzo szybko zaciera w pamięci wiele szczegółów i tych dobrych i tych złych. Tych ważnych i tych, jak się później okazuje zupełnie bez znaczenia.

Rejs w swym założeniu był rejsem promującym a przede wszystkim pokazującym uczestnikom jego trasę, zabytki, atrakcje turystyczne i przygotowanie infrastruktury wodniackiej. Koncepcja budowy, rozbudowy czy modernizacji marin i przystani, które na całym szlaku przebiegającym przez dwa województwa: pomorskie i warmińsko-mazurskie, spotkała się z ogromnym zainteresowaniem władz administracyjnych. Przedstawiciele obu marszałków Panowie Zbigniew Ptak i Jerzy Wcisła stworzyli doskonały projekt sieci marin Pętli Żuławskiej i Zalewu Wiślanego. A nie było to łatwe zadanie, pogodzenie interesów lokalnych samorządów, z różnymi problemami  i potrzebami w jeden jednolity, kompletny projekt zagospodarowania wodnego tak pięknego szlaku.

Kilkuletnie uzgodnienia, tworzenie dokumentacji technicznej i przygotowanie do budowy przerodziły się w konkretne mariny i przystanie. Nareszcie powstał w założeniu całościowy szlak żeglarski, będący do tego częścią międzynarodowej drogi wodnej E-70. Bardzo istotna i pomocną rzeczą przy promocji projektu było przygotowanie całego kompletu materiałów informacyjnych zawierających mapę szlaku z dokładnie rozrysowanymi przystaniami, ścieżkami rowerowymi, z pokazanymi i opisanymi atrakcjami turystycznymi. I co najważniejsze, w różnych wersjach językowych, co miało istotne znaczenie, ale o tym później.

Wracając jednak do naszego rejsu, same przygotowania jak zawsze rozpocząłem już jesienią 2013 r. Opracowanie koncepcji rejsu, jego założeń, trasy, wybór lokalnych atrakcji historycznych i turystycznych to wręcz już standardowe działania przed rejsem. Dodatkowo kilkanaście pism do lokalnych władz, a przede wszystkim ustalenia ze spółką z o.o „Pętla Żuławska”, specjalnie powołaną przez samorządy do zarządzania szlakiem. Pozostała tylko kwestia ilości uczestników, gdyż z kilku powodów tegoroczny rejs rozpoczynał się 7.06.2014 r. Elblag, miasto startu i mety trzytygodniowego rejsu obchodziło w tym roku 770 lecie uzyskania praw miejskich, również w tym dniu chcieliśmy rozpocząć sezon żeglarski na Zalewie Wiślanym oraz to że, w 10 rocznicę przystąpienia Polski do UE chciałem popłynąć z przyjaciółmi śródlądowymi drogami wodnymi Europy przez Berlin, Amsterdam, Antwerpie do Brukseli. Miał to być także dla mnie taki symboliczny rejs, nawiązujący do 2004 r, kiedy prowadziłem w ramach Powitania UE na polskich wodach rejs Wokół Serca Polski. Wtedy 10 lat temu zapraszaliśmy i witaliśmy wodniaków z Europy na polskie wody, a już po jednej dekadzie z ogromną satysfakcją i odpowiedzialnością możemy zaprosić ich już na polskie szlaki wodne. Jak wcześniej wspomniałem doskonale edytorsko wydane w wersji językowej niemieckiej i angielskiej materiały o drodze        E-70, a w szczególności opisujące Pętle Żuławską i Zalew Wiślany cieszyły się ogromnym zainteresowaniem w odwiedzanych przystaniach i jacht klubach, już podczas tego drugiego rejsu, ale to już zupełnie inna historia rozłożona na dwuletni rejs, bo przez Paryż i Strasburg chcemy wrócić do Polski.

Tegoroczny zakończony rejs wpisał się historii PTTK-owskich rejsów dużymi i małymi zgłoskami. Dla mnie jako komandora miał dwa oblicza. Przygotowania organizacyjne do rejsu i jego późniejsze przeprowadzenie. W pierwszym etapie zakładana ilość uczestników ma raczej teoretyczne znaczenie, rozmawia się o liczbach niż konkretnych ludziach, drugi etap to już obcowanie z płynącymi w  rejsie załogami, odpowiadanie na pytania, rozwiazywanie nieraz błahych problemów, kontrola nad przebiegiem rejsu a przede wszystkim cały czas dbanie o bezpieczeństwo ludzi i łodzi. W grupie siła, ale tylko wtedy kiedy jest jedność.

Nietypowy termin rozpoczęcia rejsu, początek czerwca uświadomił mi, że wielu dotychczasowych uczestników rejsów to czynni „dziadkowie i babcie”, którzy do końca roku szkolnego swoich wnuków mają stałe zajęcia, remont śluzy we Włocławku, a przede wszystkim ograniczenia czasowe i chęć płynięcia do Brukseli wyeliminowała kilka załóg, co w znacznym stopniu ograniczyło ilość uczestników czerwcowego rejsu.

W pierwszym momencie było mi nawet przykro, ale od pewnego wydarzenia byłem coraz bardziej z tego powodu zadowolony. W sumie w rejsie udział wzięło 5 jachtów, w tym jedna załoga z ukraińskiego Chersonia, która w 2011 r. uczestniczyła ze mną w rejsie im. gen. M. Zaruskiego po Dnieprze, od Czarnobyla do Odessy.

Był to dla nich pierwszy kontakt z pływaniem po polskich wodach i w takiej formie organizacyjnej. Małżeństwo Igora i Oleny bardzo otwarte i chłonne wszystkich zjawisk i wydarzeń z którymi mieli do czynienia podczas rejsu, a pomoc i życzliwość naszych załóg zaowocowała w końcowych dniach dobra znajomością języka polskiego przez gości z Ukrainy i przypomnieniem sobie przez polskie załogi rosyjskich słówek od dawna nie używanego języka (dla niektórych był to czas jeszcze szkolny).

Po sobotnim -7.06.2014 r. uroczystym rozpoczęciu rejsu, w obecności władz samorządowych, przedstawicieli marszałków i elbląskich żeglarzy mieliśmy przyjemność uczestniczyć we wspaniałym koncercie szantowym.


W niedzielę mieliśmy pierwszą z wielu podczas rejs wycieczek. Oglądaliśmy wspaniale odbudowaną elbląską starówkę (podczas wojny miasto zostało w 80% zburzone). Ciekawie prezentowały się ustawione w różnych częściach miasta ogromne, przestrzenne metalowe rzeźby.

Następny dzień to szybki, spokojny przeskok do Malborka i pobyt w przystani, jednej z najładniejszych na szlaku, a przede wszystkim kompletnej w swej zabudowie, działającej już trzeci sezon. Mogliśmy sami przekonać się jak działa marina nagrodzona w 2013 r w konkursie Nagroda Przyjaznego Brzegu. Nasza wspólna ocena to pięć z plusem.


Większość uczestników rejsu już kiedyś była na zamku w Malborku, ale wrażenie jakie wywarł on na naszych ukraińskich gościach było niesamowite. Zupełnie nie znany na Ukrainie gotyk, ogrom budowli i zastosowane rozwiązania architektoniczne, wyposażenie, charakterystyczny czerwony kolor i wreszcie skala odbudowy wyzwolił ogrom wrażeń. Zaś wieczorna inscenizacja Światło i Dźwięk była doskonałym podsumowaniem całodziennych odczuć.

Podobnie było na zamku w Gniewie, choć wielkość budowli i oswojenie się z takim stylem architektonicznym już nie wywołało takiego wrażenia jak wcześniejszy Malbork. A Gniew to następna wycieczka po mieście i jego atrakcjach turystycznych, potem spotkanie z wiceburmistrzem miasta od którego otrzymaliśmy wiele ciekawych materiałów promocyjnych, zakończył, choć po jeszcze długich wieczornych rozmowach na łodziach, ten interesujący żeglarsko i turystycznie dzień.

Zwiedzając w Tczewie Muzeum Wisły mieliśmy okazję oprócz stałych ekspozycji zobaczyć w zamkniętym magazynie kadłub s/y Opty Leona Teligi. Właśnie przygotowywany do dwuletniego remontu. Następny dzień to wypad pociągiem do Gdańska i zwiedzanie Starego Miasta.

Przystań w Tczewie, najlepsza jeżeli chodzi o funkcjonalność przystań na Wiśle, pomimo kilkuletniej już działalności trzyma się dobrze, zadbana z miłą i uczynną obsługą, na lepsze zmieniającym się otoczeniem. Szkoda tylko, że pusta. Może przyczyną była wczesna data w kalendarzu, bo podczas całego rejsu, łącznie z Zalewem Wiślanym, widzieliśmy bardzo mało pływających jednostek turystycznych.


Być może nie do końca przerwane już zostało koło niemożności –„nikt nie pływa, bo nie ma się gdzie zatrzymać. Nikt nic nie buduje, bo nikt nie pływa”. Niestety znamiennym przykładem jest tutaj w maju 2014 r z pompą otwarta przystań w Rybinie. Ładna, z dobrze wyposażonym budynkiem socjalnym (oglądaliśmy przez okno), ale zamknięta na trzy spusty. Do tego brak jakiejkolwiek informacji, numeru tel. do bosmana lub osoby odpowiedzialnej. Głucho, ciemno i nikt nic nie wie. Od „miejscowych” dowiedzieliśmy się, że zaraz po otwarciu zamknięto przystań i nikt nie wie kto ma klucz. Nie pozostało nam nic innego jak płynąć dalej, do prywatnej przystani w Sztutowie, do której numer tel. znalazłem w informatorze o Pętli Żuławskiej. A właścicielom przystani chciało się dla nas specjalnie ją otworzyć i uruchomić potrzebne media.

W Sztutowie obowiązkowym dla każdego punktem zwiedzania powinien być obóz koncentracyjny. Jakże inny od tego w Oświęcimiu, a jednocześnie jakże znamienny w swej wymowie, o pogardzie człowieka dla człowieka.

Podczas odwiedzin w Muzeum Zalewu Wiślanego w Sztutowie, po którym oprowadzał nas i niezmiennie ciekawie opowiadał burmistrz miasta, mogliśmy poznać wiele unikatowych eksponatów mówiących o ciężkiej pracy miejscowych rybaków. Otrzymaliśmy również ciekawe pakiety z materiałami promującymi Sztutowo i okolice.


Następne miejsca naszej rejsowej wędrówki to Krynica Morska –zupełnie pusta pomimo długiego weekendu, z wiecznie zafalowanym portem i prawie brakiem infrastruktury sanitarnej. Nową się jeszcze buduje, a stara tylko z zimną wodą, otwarta przez chwilę rano i może 3-4 godziny wieczorem, okres swej świetności ma bardzo dawno za sobą. Mniej więcej to samo w Piaskach, pomimo zapewnień w porcie stoi tylko jeden Toi Toi i to po „rybackiej” stronie. Nabrzeże wyremontowane, dostosowane do cumowania jachtów, ale ponowny ten brak sanitariatów.

Bądźmy jednak sprawiedliwi w ocenie, ogrom pracy jaki już został włożony w przebudowę portów Zalewu Wiślanego, pomimo złożoności materii, bo z jednej strony wszechobecna ekologia i jej abstrakcyjne niekiedy wymagania, przepisy Urzędu Morskiego, a z drugiej potrzeby turystów wodniaków, dają pewność, że już nie długo nie będziemy się mieli czego wstydzić przed żeglarzami chcącymi przypłynąć z zachodu drogą E-70 do Kaliningradu.

Jak zawsze niezmiernie gościnnie byliśmy witani w Nowej Pasłęce, w przystani Domu Rybaka i jej dobrego ducha Rysia Dodę. Zaciszna, z y-bomami przystań,         z wodą i prądem przy kei, zawsze robi dobre wrażenie i jest rzeczywiście ostatnim bezpiecznym przystankiem w drodze na drugą część Zalewu Wiślanego. Kto chce naprawdę poznać uroki żeglugi po tym akwenie powinien obowiązkowo odwiedzić to miejsce. A będąc w Nowej Pasłęce nie mogliśmy nie odwiedzić Braniewa, tym bardziej, że zaproszenie otrzymane od Burmistrza Miasta i Przewodniczącego Rady Miejskiej zobowiązywało. Niestety nie da się dopłynąć do Braniewa z postawionym masztem, w wielu przypadkach dopiero położenie bramki masztowej pozwala przejść pod zakałą rzeki Pasłęki, tzn. mostem niby zwodzonym w Nowej Pasłęce. Piszę niby, bo najstarsi mieszkańcy nie pamiętają już kiedy ostatni raz był on podniesiony.

W samym Braniewie wybudowano całkiem przyzwoity pływający pomost cumowniczy, z pobliskim budynkiem socjalnym.

Dzięki uprzejmości Burmistrza, który dla naszej wygody zamówił dużego busa, jego własnym opowieścią i dowcipnym komentarzom Przewodniczącego Rady Miejskiej, mieliśmy okazje poznać miasto wzdłuż i wszerz, łącznie z przejściem granicznym z pobliskim obwodem kaliningradzkim w Gronowie. Fascynująca podróż, łącząca ponad 700 letnią historię miasta ze współczesnością zakończył wspólny obiad, a później jeszcze spacer wokół braniewskiego amfiteatru.

Pomimo, że włodarze miasta mieli w tym dniu również inne obowiązki służbowe zechcieli poświęcić nam sporo swego prywatnego czasu, aby opowiedzieć nam o swoim mieście i pochwalić się jego osiągnięciami. Było nam niezmiernie miło i czuliśmy się zaszczyceni taką gościnnością, tym bardziej, że było w niej widać autentyczne zaangażowanie obu Panów, rodowitych mieszkańców Braniewa, w sprawy swojego miasta.


W dniu następnym przy zachodnim wietrze i podnoszącej się fali dotarliśmy do Fromborka. Pływanie po Zalewie Wiślanym to trochę zgaduj zgadula, gdzie akurat rybacy ustawili sieci i z której strony trzeba omijać tyki z dwoma czerwonymi oznaczeniami.

A Frombork jak przystało na miasto Kopernika powitał nas w gościnnych progach muzeum Wielkiego Astronoma. Przy okazji zwiedzania muzeum, w katedrze wysłuchaliśmy przepięknego koncertu organowego. Tutaj ponownie powrócę do naszych ukraińskich gości. Wsłuchując się w utwory Bacha czy Ravela po raz pierwszy mieli okazję poznać te dzieła w takiej interpretacji. I byli co najmniej zachwyceni. Oczywiście znali prezentowany repertuar, ale ogrom fromborskiej katedry, wspaniałe, doniosłe w swych dźwiękach organy, każdego mogły przyprawić o drżenie serca.


Z Fromborka szybki przelot do Tolkmicka, ale nie ukończone jeszcze wschodnie nabrzeże spowodowało, że nie mielismy gdzie bezpiecznie zacumować na noc. Szybka decyzja i płyniemy do Suchacza lub Nabrzeża. Wybraliśmy tę drugą przystań, gdyż w Suchaczu u Agniesi i Roberta Wojtusiaków nie było w tym dniu miejsca. Szkoda, że tak klimatyczne miejsce, wspaniali i gościnni właściciele nie mogą rozbudować czy choćby zmodernizować własnej przystani. Za to ogród, wręcz mini park nawodny, z tunelami z wikliny, oczkami wodnymi i kładkami, wspaniale skomponowanymi kwiatowymi klombami, az cieszy serce. Zapewniam, że każdy kto choć raz spędzi noc na przystani w Suchaczu usłyszy ten tajemny głos, który każe mu tutaj jeszcze wrócić.

Przystań w Nabrzeżu, zbudowana w ramach projektu Pętli Żuławskiej jest przystanią z całą infrastrukturą i nic wiecej. Woleliśmy przejść 300-400 m do Suchacza, by najpierw przy ognisku, a potem w świetlicy posiedzieć, powspominać i pośpiewać razem z innymi gośćmi przystani i wspaniałymi gospodarzami. Dziękuję jeszcze raz Agnieszce i Robertowi.

Pożegnalny wieczór przeciągnął się z czwartku na piątek, potem tylko kilka kilometrów kanału elbląskiego i jesteśmy ponownie w gościnnych progach Jacht Klubu Elbląg.


W sobotnie popołudnie ostatnie łodzie zostały załadowane na przyczepy i część uczestników rejsu jeszcze w sobotę, pozostali w niedzielę, rozjechali się do swoich portów przeznaczenia. Ja sam w pierwszą niedzieli wakacji przetransportowałem łódkę do Kostrzynia nad Odrą, aby 30.06.2014 r. rano rozpocząć drugą część tegorocznej włóczegi po wodzie, rejs w siedem łodzi do Brukseli.

Podsumowanie. Jak każde przygotowania organizacyjne i sam rejs dały mi możliwość poznania nowych ludzi, zetchnięcia się z nowymi problemami, a w tym rejsie nawet po części z barierą jezykową. Jak wcześniej napisałem było mi przykro, że tylko pięć łodzi zdecydowało się wziąć udział w rejsie, ale realia szlaku Pętli Żuławskiej bardzo szybko zweryfikowały mój wczesniejszy dylemat. Zupełnie nie wyobrażam sobie pobyt załóg zakładanych 15 łodzi na przystani w Rybinie (zamkniętej na cztery spusty), w Kątach (część socjalna piękna, ale jeszcze nie odebrana przez nadzór budowlany, czynna mniej więcej przez 3 godz. dziennie),       o Krynicy Morskiej, Piaskach czy Tolkmicku już wspominałem. Wcale nie lepiej było we Fromborku, tam gdyby nie uprzejmość Tadzia Karpowicza, który udostępnił nam do cumowania klubową część przystani, też byłby problem z brakiem miejsc. Nawet podgrzewacz wody w prysznicu ulokowanym na przystani był nieczynny, bo Urząd Morski „zapomniał” podłączyć go do prądu. Dwa Toi Toi i koniec. Ot i proza życia.

Aby jednak nie popadać w pesymizm, ogrom pracy już włożonej przez Jurka Wcisła i Zbyszka Ptaka robi wrażenie. Pewnie jeszcze nie do końca pełna zgoda poszczególnych samorządów zlokalizowanych nad Zalewem, co do przyjetych kierunków w rozwoju a potem promocji, zabiera czas i po trochu mści się ogólną opinią o projekcie, który zawsze będzie niewydolny jak jego najsłabsze ogniwo.

Patrząć jednak z punktu widzenia turysty wodniaka, żeglarza, z ogromnym zaciekawieniem będę wracał na Szlak Pętli Żuławskiej i wody Zalewu Wiślanego, aby przekonać się, że chcieć to móc, czego najlepszym przykładem są urzędy marszałkowskie obu województw.

Z wielką atencją Centrum Turystyki Wodnej PTTK zaprasza na te wspaniałe wody  i z przyjemnością będzie weryfikować odznaki „Szlak Pętli Żuławskiej” w stopniu złotym i srebrnym, których regulamin jest zamieszczony na stronie www.polskieszlakiwodne.pl

 

Kończąc i pozdrawiając żeglarsko

Komandor rejsu

Wojtek Skóra

Poprawiony: środa, 17 września 2014 08:47
 
Rejs 2014 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
sobota, 15 lutego 2014 10:11

Serdecznie zapraszamy wszystkich żeglarzy i motorowodniaków, nie tylko z pod bandery PTTK, chcących odkryć atrakcje turystyczne i krajobrazowe Delty Wisły i Zalewu Wiślanego. Rejsem tym chcemy pokazać, że mogą one być na równi ciekawe z rejsami po kanałach Holandii, Niemiec czy Francji.

Rejs "Poznajemy Pętlę Żuławska i Zalew Wiślany 2014" odbędzie się w dniach 07-29 czerwca 2014.

Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółowym harmonogramem oraz regulaminem rejsu:

REGULAMIN REJSU

Karta zgłoszeniowa

Zapraszam na rejs.

Pozdrawiając żeglarsko

Komandor rejsu

Wojtek Skóra

 


Poprawiony: poniedziałek, 28 kwietnia 2014 18:40
 
Nagroda Przyjaznego Brzegu 2013 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 25 marca 2014 18:52

Wykaz laureatów  X edycji Nagrody Przyjaznego Brzegu za 2013 r.

 

GRAND PRIX - Camping Marina PTTK w Szczecinie

Za stworzenie uniwersalnej oferty turystycznej w żeglarskim Szczecinie

Nagrody Przyjaznego Brzegu

Kategoria  - za budowę i rozbudowę infrastruktury wodniackiej

1. Miasto Brzeg

Za stworzenie nowoczesnej przystani służącej wodniakom i żegludze pasażerskiej

2. Krystyna i Grzegorz Borowscy z  Chorzępowa nad Wartą

Za uruchomienie na Warcie przystani wodnej

3. Dom Warmiński

Za stworzenie sieci stanic kajakowych na Łynie

4. Miasto Kamień Pomorski

Za rozwój infrastruktury żeglarskiej i budowę największego portu jachtowego w regionie

5. Miasto Łomża

Za nową przystań na Narwi, na szlaku z Wisły na Mazury

6. Nakło – Powiat Nakielski

Za rozwój szlaku Noteci i budowę nowoczesnej przystani miejskiej

7. Miasto Puławy

Za nowoczesną przystań jachtową na Wiśle

8. Stowarzyszenie Związku Portów I Przystani Jachtowych Lokalnej Organizacji Turystycznej Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskiego

Za stworzenie sieci portów Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskie

9. Miasto Ślesin

Za wzorowe wykorzystanie środków unijnych na budowę Przystani Wodnej przyjaznej wodniakom

10.  Miasto Zalewo

Za zaangażowanie miasta w rozbudowę szlaku wodnego Jezioraka i budowę nowoczesnej mariny

 

Kategoria - za popularyzację i promowanie turystyki wodnej:

11.  Wydawnictwo ALMA PRESS

Za ćwierć wieku konsekwentnej budowy polskiego rynku książki dla wodniaków

12.  Miesięcznik Biznes i Ekologia

Za docenianie wagi polskich wód i popularyzację turystyki wodnej

13.  Projekt Pomorski Krajobraz Rzeczny

Za stworzenie projektu turystycznego ożywienia obszarów przygranicznych

14.  Subiektywny Serwis Internetowy – Jerzy Kuliński

Za konsekwentne budowanie opiniotwórczego i niezależnego serwisu informacyjnego dla żeglarzy

 

Kategoria - Nagrody Specjalne Przyjaznego Brzegu:

Mirosław Czerny

Za wieloletnią pracę jako sekretarz jury NPB

Wojciech Górski

Za wyszkolenie kilku pokoleń żeglarzy uczonych w sposób kompetentny i życzliwy

Marek Halter

Za niespożytą energię w promocji szlaków i przystani żeglarskich

Jarosław Kałuża

Za organizację i prowadzenie Wiślanych Flisów Królewskich oraz inne inicjatywy dla Wisły

Elżbieta Marszałek

Za wiele lat pracy poświęconych rozwojowi turystyki wodnej na Odrze

Roman Zamyślewski

Za serię unikatowych przewodników – albumów map dróg wodnych

 

Laury X- lecia Nagrody Przyjaznego Brzegu:

Miasto Dąbrowa Górnicza

Za konsekwentny rozwój oferty turystycznej nad unikatowym kompleksem  jezior Pogoria

Miasto Nowa Sól

Za rolę lidera w turystycznym zagospodarowaniu Odry i rozbudowę infrastruktury

Województwo Zachodniopomorskie

Za integrowanie i wspieranie licznych projektów wodniackich o randze europejskiej

Związek Miast i Gmin Nadnoteckich

Za konsekwentne rozwijanie szlaku wodnego Noteci oraz nowoczesne i spójne inwestycje

 

Poza jury, dyplomy Ministra Sportu i Turystyki:

Andrzej Gordon

Wojciech Skóra

Stanisław Latek

Mirosław Czerny

Leszek Mulka

Zygmunt Babiński

Elżbieta Marszałek

Edward Kozanowski

Zbigniew Ptak

Poprawiony: wtorek, 25 marca 2014 19:03
 
KKTŻ PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
niedziela, 12 stycznia 2014 17:59

Koleżanki i Koledzy,

 

W dniach 14 – 15 września 2013 r. odbył się XVIII Walny Zjazd Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego. Nowo wybrany Zarząd Główny zobowiązał wszystkie Komisje ZG do przeprowadzenia wyborów nowych składów komisji na XVIII kadencję władz PTTK.

W związku z tym Komisja Turystyki Żeglarskiej ZG PTTK postanowiła zwołać Krajową Konferencję Turystyki Żeglarskiej  na dzień 22 lutego 2014 roku.

Narada  odbędzie się w siedzibie ZG PTTK w Warszawie ul. Senatorska 11 (sala konferencyjna I p.)  Początek godz.11.30

 

Komisja Turystyki Żeglarskiej ZG PTTK zwraca się więc z prośbą o dokonanie wyboru delegata z Waszego Koła/ Klubu/Oddziału  na Krajową Konferencję Turystyki Żeglarskiej  PTTK zgodnie z załączonym Regulaminem Konferencji oraz według przyjętego rozdzielnika mandatów i zatwierdzonego przez Zarząd Główny PTTK na posiedzeniu 14 grudnia 2013 r.

Waszemu Klubowi/Oddziałowi przysługuje 1 mandat.

 

Zgłoszenie delegata na KKTŻ (druk w załączeniu) powinno być poświadczone w klubie i macierzystym Oddziale PTTK, a przysłane do dnia 20 stycznia 2014 r. na adres:

Polskie Towarzystwo Turystyczno – Krajoznawcze
Zarząd Główny

Komisja Turystyki Żeglarskiej

ul. Senatorska 11

00-075 Warszawa

 

Przypominamy o konieczności zabrania na KKTŻ legitymacji członkowskiej PTTK z aktualnie opłaconą składką. Delegaci powinni zgłosić się w dniu 22 lutego 2014 r. najpóźniej do godz. 11:00.

Jednocześnie przesyłamy w załączeniu ANKIETĘ KLUBU ŻEGLARSKIEGO w celu aktualizacji danych.

 

Z żeglarskim pozdrowieniem

 

 

Przewodniczący  KTŻ ZG PTTK
Wojciech Skóra

W załączeniu:

  1. Regulamin KKTŻ
  2. Zgłoszenie delegata – druk
  3. Ankieta Klubu
Poprawiony: czwartek, 16 stycznia 2014 18:15
 
Zlot ITŻ Sandomierz - relacja PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 11 października 2013 09:39

W dniach 26-29.09.2013 odbył się już XXX Kurs i Zlot Instruktorów Turystyki Żeglarskiej PTTK – Sandomierz 2013.

Miejsce nie przypadkowo wybrane, choć niektórzy jego uczestnicy musieli pokonać ponad 400 km w każdą stronę, nie tyle by podpisać listę obecności, co wziąć udział w spotkaniu, nie tylko oficjalnym, lecz jednocześnie starych przyjaciół.

Sandomierz - miasto królewskie - w żaden sposób nie rozczarowało nas. Swoim pięknem, tajemniczym urokiem wąskich uliczek, zabytkami, a przede wszystkim miejscem gdzie spędziliśmy trzy noce. Nowo wybudowany Obiekt Noclegowy  „Turysta” PTTK jest nie tylko wart zazdrości sąsiadów, ale i ze wszech miar godny polecenia. Obiekt usytuowany w pobliżu Bramy Opatowskiej i Rynku, choć trochę cofnięty od ulicy, swoim otoczeniem i komfortowymi 23 dwuosobowymi pokojami, wręcz zaprasza do przyjazdu i odpoczynku.

Jak zawsze Zlot rozpoczął się od czwartkowej kolacji, ale ze względu na różny czas przyjazdu uczestników przeciągnęła się ona się do późnych godzin wieczornych. Restauracja „Ciżemka” (żywiąca Zlot) ulokowana w starej zabytkowej kamienicy na sandomierskim rynku, swym wystrojem i obsługą zachęcała do długich biesiad.

Na szczęście umowa pomiędzy restauracją a nasza kwaterą była bardzo elastyczna, więc śniadania jedliśmy w miejscu pobytu, w Sali Kominkowej, usytuowanej w podziemiach Domu Noclegowego „Turysta”.

Bardzo bogaty program kursu i zlotu nie pozwolił nam na zbyt długie wylegiwanie się w łóżkach w piątkowy poranek, bo już o godz. 9.00 przy wejściu do budynku czekał na nas Prezes Sandomierskiego Oddziału PTTK, a jednocześnie przewodnik miejski  Kol. Marek Juszczyk.


Czas do obiadu w pełni zapełnił nam oprowadzaniem i opowiadaniem o Sandomierzu. Zachmurzone niebo, od czasu do czasu padający deszczyk, wcale nie psuł nam humoru, tym bardziej, że większość czasu spędziliśmy wędrując korytarzami i salami podziemnego Sandomierza lub zwiedzając jego zabytkowe obiekty. Marek z ogromną znajomością historii i jednocześnie w humorystyczny sposób starał się jak najwięcej przekazać i pokazać. Wszyscy byliśmy pod dużym wrażeniem sposobu, w jaki potrafił zainteresować dużych i małych, młodych i nieco starszych uczestników zlotu.

Zaraz po powrocie z obiadu odbyła się znamienna uroczystość otwarcia wystawy poświęconej działalności i osiągnięć Naszego osiemdziesiąt-czteroletniego Rysia Grzegorzewskiego.


Cztery duże plansze w ogromnym skrócie, pokazywały jego karierę zawodową, działalność w PTTK, udział w rejsach, w zlotach i innych imprezach wodnych. Wykonywane i ofiarowane przez Rysia nierdzewne łopatki, kotwice i kotwiczki zawsze były bardzo cenną, pożądaną i niepowtarzalną pamiątką.

Wszyscy widzieliśmy ogromne wzruszenie jakie malowało się na twarzy Rysia, i tym bardziej było nam przyjemnie, że od takich gigantów jak Rysiu Grzegorzewski i Wiesiu Łagiewski, możemy cały czas uczyć się bezinteresowności, koleżeństwa, wręcz przyjaźni. Bo charakter i umiejętność zrozumienia drugiego człowieka, doświadczenie życiowe obu Naszych Żeglarzy, jest tym z czego powinniśmy czerpać pełnymi garściami.


Wierzę, że takie chwile każdemu z nas na długo zapadną w pamięci i będą swoistym drogowskazem na naszej wodnej, turystycznej drodze. Na zakończenie uroczystości strzeliły korki od szampanów i każdy obecnych wzniósł toast za zdrowie Rysia, nas, wszystkich żeglarzy, a chóralne „Sto Lat” przypieczętowało uroczystość.

W tym miejscu muszę podkreślić ogromne zaangażowanie Kol. Pawła Czudowskiego, który z otrzymanego oraz własnego materiału i zdjęć, posuwając się niekiedy wręcz do forteli imć Onufrego Zagłoby, potrafił przygotować dodatkowe informacje o życiu zawodowym i działalności społecznej Rysia G. Dzięki Pawle, a Tobie Rysiu jeszcze raz Sto Lat życia i jeszcze jeden dzień dłużej.

Po otwarciu wystawy odbyła się pierwsza część zajęć z kursu Instruktorów Turystyki Żeglarskiej PTTK. Głównym tematem był ceremoniał i etykieta w żeglarstwie. Przy pomocy przezroczy, okraszając to dowcipnymi komentarzami Maciek Grzemski starał się jak najbardziej przybliżyć te zapomniane niekiedy, wręcz już nie zrozumiałe rytuały. Przypomniał jednak również te, które należy przestrzegać, choć w zasadzie wiele z nich nie jest zapisanych w żadnych regulaminach. Wykład obowiązkowy dla kursantów przyciągnął sporą rzesze słuchaczy, bo takiej wiedzy nigdy za wiele.

Piątkowy wieczór rozpoczął się o 17.30 zaokrętowaniem się uczestników zlotu na statek Maria, Żeglugi Sandomierskiej, pod dowództwem kapitana Tadeusza Prokopa i jego żony Bożeny – która zawsze ma racje.


Zadowoleni z miejsca i opieki, pod komendą Tadeusza i jego syna popłynęliśmy Wisłą w górę rzeki, by później poniżej miasta, obejrzeć od strony wody Góry Pieprzowe - najstarszą formację górską w Polsce z jej specyficzną budowa geologiczną. Po powrocie na przystań zaserwowano nam kolację z grilla, ale nie mogło też zabraknąć wiktuałów przygotowanych przez niezastąpionego Rysia Grzegorzewskiego, którego smalczyk i wędzona słoninka przyciąga stałe grono wielbicieli.


Śpiewy, dowcipy, wzajemne przekomarzanie się o ocenę dawnych dziejów, wreszcie tańce trwały do późnego wieczora. A że wieczór był piękny, rozgwieżdżony, spora grupa uczestników zlotu postanowiła w drodze powrotnej zobaczyć przepięknie oświetlony, nocny Sandomierz. I w tym miejscu chcę zdecydowanie odeprzeć krążącą wieść o prawie wymarłym mieście. Pogłoska mówiąca, że w każdym odcinku serialu Ojciec Mateusz ginie jeden mieszkaniec Sandomierza, przez co miasto staje się wyludnione, jest mocno przesadzona. Bo widzieliśmy jeszcze kilka otwartych knajpek po drodze i wielu ludzi spacerujących po Rynku i okolicznych uliczkach. Chyba, że byli to tylko turyści ?!?

Sobotni poranek szybko rozpoczęliśmy śniadaniem, by przed godziną 9.00 wyruszyć na całodzienną, autobusową wycieczkę. Do Kazimierza Dolnego, przez Janowiec nad Wisłą, z przejazdem przez Puławy. Po drodze w miejscowości Góra Puławska zabraliśmy Pana Jacka Grudnia, kazimierskiego przewodnika, który aż do wieczora w ogromnie anegdotyczny sposób, ale też ze znajomością rzeczy oprowadzał nas      i opowiadał nam o siedzibie Firlejów w Janowcu. O dziejach zamku, jego mrocznych kolejach, strasznych Czarnych Damach, następnych właścicielach i o współczesnym wykorzystaniu ruin tego ogromnego gmaszyska.


Przejeżdżając przez Puławy mogliśmy obejrzeć nową przystań żeglarską usytuowaną w starorzeczu Wisły, z długimi pływającymi pomostami (pale sięgały w górę przynajmniej 4m), y-bomami i nowoczesną zabudową zaplecza techniczno-socjalnego.


Po kilkunastominutowej jeździe dojechaliśmy do Kazimierza Dolnego, a że, godzina była już odpowiednia, zwiedzanie rozpoczęliśmy od … obiadu, w ładnie usytuowanych starym dworku, w pobliżu Kazimierskiego Rynku.

Niestety pogoda zaczęła płatać nam figle w postaci padającego co chwila drobnego deszczu. Dobrze, że do sandomierskiej fary było dosłownie kilka kroków, więc szybko znaleźliśmy się we wnętrzu tego przepięknie odnowionego renesansowego kościoła. Urzekające piękno odrestaurowanego z pietyzmem wnętrza, nowe złocenia na detalach wyposażenia, a przede wszystkim ogrom budowli na każdym robił ogromne wrażenie.


Czas spędzony w sanktuarium pozwolił prawie wypadać się deszczowi, choć chętnym na spacer po śliskiej, gliniastej drodze na wzgórze Trzech Krzyży, podniósł adrenalinę, zwłaszcza przy zejściu z góry.

Potem kilkunastominutowy czas na zwiedzanie Rynku z przyległymi uliczkami i o godz. 16.00 pakujemy się do 10 osobowych meleksów, które w ekologiczny sposób zawożą nas do lessowego Wąwozu Korzeniowego. Na szczęście meleksy posiadają boczne zasłony, które chronią nas przed drogowymi pozostałościami po deszczu.

Droga prowadząca przez najciekawszą część Kazimierza Dolnego wiedzie nas do wejścia do jednego z najładniejszych wąwozów lessowych. A jest ich w okolicy miasta kilkadziesiąt i stale, choć w długim okresie czasowym przybywa dzięki erozji spowodowanej przede wszystkim opadami deszczu.


Głęboki, 500 metrowy, pnący się stromo w górę wąwóz jest pełen tajemniczych zakątków, przedziwnych form utworzonych przez korzenie wypłukane z miękkiego lessu, żółtawy odcień prawie pionowych ścian, wprawia każdego zwiedzającego w dziwny uduchowiony nastrój. Są to miejsca warte zwiedzenia o każdej porze roku.

Powrót do Sandomierza odbył się prawie w ciszy, bo godzinna podróż autobusem sprzyjała sennej atmosferze, a dało też znać o sobie zmęczenie.

Potem jeszcze szybka kolacja w „Ciżemce” i wszyscy pomaszerowali do „Turysty” na odpoczynek. Tam okazało się, że krótka drzemka w autobusie i obfita kolacja sprzyjają regeneracji sił i większość uczestników zlotu po kilku chwilach zjawiła się w Sali Kominkowej, aby do późna w nocy oceniać uroki oglądanych miejsc ii deliberować nad niuansami detali architektonicznych.

To było ostatnie w tak licznym gronie spotkanie integracyjne podczas zlotu. Niestety czas bardzo szybko biegnie, a jak dzieje się coś interesującego i fajnego gna jak szalony.

W niedzielny poranek można było dłużej powylegiwać się w łóżkach, bo śniadanie serwowane było dopiero o godz. 9.00. Zaraz po nim odbyła się druga część wykładów poświęcona ratownictwu jachtowemu i meteorologii. I tym razem ponad dwugodzinne szkolenie prowadził Maciek Grzemski, który przypominał na konkretnych przykładach, posługując się przywiezionymi środkami ratunkowymi i sygnalizacyjnymi, podstawowe metody i procedury ratownicze, sposoby użycia pirotechniki sygnalizacyjnej oraz omówił poszczególne typy chmur i ich wpływ na pogodę.


W związku ze sporymi odległościami do domów, niedzielny obiad podano już o godz. 12.30, aby każdy cało i zdrowo mógł dotrzeć do swych miejsc zimowego cumowania, aby był jeszcze czas na ostatnie rozmowy, ustalenia, poznanie trasy przyszłorocznego rejsu i miejsca zlotu. Spotykamy się pod koniec czerwca w Elblągu, żeby przepłynąć Pętlę Toruńską i zwiedzić zmodernizowane porty Zalewu Wiślanego, by potem wszystkie przygody wspominać na zlocie, który odbędzie się gdzieś na Przełomie Bugu.

Pożegnań, podziękowań za wspólnie spędzone chwile i uścisków nie było końca, jeszcze tylko wspólne rodzinne zdjęcie i czas wsiadać do swoich samochodów.


Dziękuję wszystkim uczestnikom zlotu za przybycie, wyrozumiałość a przede wszystkim za humor i chęć bycia ze sobą. Mam nadzieję, że przynajmniej w takim samym gronie, spotkamy się w przyszłym roku na wodnych szlakach i będziemy mieli też chęć wspólnie opowiedzieć sobie o przeżytych przygodach podczas zlotu.


Tak widział i pamiętał

Komandor Zlotu

Wojtek Skóra

Poprawiony: wtorek, 18 lutego 2014 09:30
 
Zlot ITŻ Sandomierz 2013 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
czwartek, 12 września 2013 15:12

XXX Kurs i Zlot Instruktorów Turystyki Żeglarskiej PTTK

„Sandomierz 2013”

 

Zapraszam wszystkich Instruktorów Turystyki Żeglarskiej PTTK, kandydatów na kurs instruktorski, uczestników rejsu „Kaliningrad 2013”, żeglarzy, wodniaków, pasjonatów i sympatyków turystyki wodnej, na coroczny Zlot organizowany przez Komisję Turystyki Żeglarskiej ZG PTTK. W tym roku gościć będziemy w dniach 26-29.09.2013 r. w Sandomierzu.

Gospodarzem zlotu jest Sandomierski Oddział PTTK, który w swoim Domu Noclegowym „Turysta”, ul. Zawichojska 22 (http://www.sandomierz-nocleg.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=5&Itemid=3), zapewnia nam wyśmienite warunki noclegowe, w komfortowych pokojach dwu osobowych, z łazienkami, z WiFI w obiekcie oraz dodatkowymi atrakcjami.

Polecam również stronę http://www.sandomierz.pl (z prawej strony zakładka – Panorama lotnicza Sandomierza).

Szczegółowe informacje w poniższych plikach:

Ramowy program zlotu

Karta uczestnika

Ramowy program Zlotu w zależności od pogody i stanu wody w Wiśle, może ulec pewnym modyfikacją, nie mniej Organizator dołoży wszelkich starań aby wszystkie zaproponowane elementy Zlotu odbyły się. Wszyscy uczestnicy zlotu otrzymują pamiątkowe butony i są podczas pobytu dodatkowo ubezpieczeni przez firmę AXA.

Odpłatność dla członków PTTK – 380 zł od osoby, pozostali 410 zł. Niestety taniej się już nie da.

Wypełnioną Kartę Uczestnika proszę wysłać do dnia 16.09.2013 r. pocztą elektroniczną na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. Dodatkowe informacje pod nr telefonu: 602451456. Wpłaty za udział w zlocie, również do dnia 16.09.2012 r. proszę przekazać na konto Górnośląskiego Oddziału PTTK, 40-013 Katowice, ul. Staromiejska 4,

ING BANK ŚLĄSKI: 21 1050 1214 1000 0007 0055 6913, koniecznie z dopiskiem „Sandomierz 2013”

 

 

Życząc pobytu pełnego wrażeń

i spełnienia marzeń

Komandor zlotu

Wojtek Skóra

Poprawiony: czwartek, 12 września 2013 15:32
 
«pierwszapoprzednia123456789następnaostatnia»

Strona 5 z 9

Joomla themes, affordable business hosting.